Albert Waśkiewicz, który kilka dni temu pojechał na smoleńskie lotnisko, mówił w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że na miejsce, gdzie rozbił się samolot przewożący parę prezydencką i 94 inne osoby, nadal można bez problemu wejść.
Jak zaznaczył, znalazł tam kilka przedmiotów należących do ofiar tragedii. Zdecydował się je przywieźć, by pokazać, że teren nie jest należycie chroniony. Waśkiewicz dodał, że w smoleńskim lesie widział Rosjan, którzy do zwykłych reklamówek zbierali różne przedmioty.
Według europosła Prawa i Sprawiedliwości Pawła Kowala, w atmosferze porozumienia między Moskwą i Warszawą, unika się drażliwych kwestii w sprawie śledztwa.
Kwiatkowski: Trzeba jak najszybciej zająć się sprawą Osobistą interwencję w tej sprawie podjął minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Kwiatkowski mówił w
TVN24, że otrzymał te informacje od Waśkiewicza, który był obecny na miejscu tragedii 2 maja. Minister poprosił o interwencję prokuratora Andrzeja Seremeta i rzecznika prokuratury Mateusza Martyniuka, w związku z ich dzisiejszą wizytą w Moskwie. Kwiatkowski poprosił także stronę rosyjską kanałami dyplomatycznymi o zajęcie się sprawą. Jak podkreślił, trzeba tym zająć się jak najszybciej - Tak nakazuje szacunek dla ofiar - stwierdził minister.
- Sam byłem na miejscu zdarzenia, wiem jaki to jest teren, to teren podmokły. (...) Wiemy także, że nie w ostatnich dniach, ale troszeczkę wcześniej udało się trochę ten teren osuszyć i pewno - w związku z tym - okazało się, że w tych miejscach gdzie pewnie stała woda - taki mamy sygnał - pewne rzeczy pozostały. To wymaga ponownego przeszukania tego terenu i zabezpieczenia przez stronę rosyjską - powiedział Kwiatkowski w TVN24. Wcześniej mówiono, że wszystkie fragmenty i pamiątki osobiste ofiar zostały zabezpieczone.
Na zabezpieczenie miejsca tragedii odpowiada strona rosyjska, która prowadzi całość czynności związanych ze śledztwem.
"Nie dostrzegłem braku szacunku" O kwestię zabezpieczenia terenu katastrofy prezydenckiego samolotu, w kontekście informacji o tym, że nadal znajdowane są tam rzeczy osobiste ofiar i szczątki samolotu, pytany był też w środę marszałek Sejmu, pełniący obowiązki prezydenta, Bronisław Komorowski.
- Ja na razie nie dostrzegłem żadnych jakichś przejawów braku szacunku ze strony instytucji rosyjskich, jeśli chodzi o zachowanie pewnej dbałości o jakieś szczątki z samolotu, czy innych. To wszystko jest zbierane i prawdopodobnie będzie analizowane, w zależności oczywiście od rangi zachowanych elementów przez komisję oraz prokuraturę - powiedział Komorowski na spotkaniu z dziennikarzami.
Dodał, że sugerowałby zachowanie umiaru w "tworzeniu atmosfery" wokół tej sprawy. Według niego, jeżeli gdzieś znaleziono jakiś kawałek czy fragment odzieży, nie jest to jeszcze wielkim problemem. - Trzeba z szacunkiem tę sprawę zakończyć, przejąć to i jeżeli się nie da przekazać rodzinom, to w inny sposób, ale z pełnym szacunkiem jakoś to rozwiązać - powiedział marszałek.