"Kancelaria Prezydenta dochowała wszelkich procedur">> - SKW i Żandarmeria Wojskowa zostały przerzucone w sobotę wieczorem na miejsce katastrofy. Wszystkie telefony komórkowe zostały odłączone od terminali 10 i 11 kwietnia. Mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że na pokładzie nie było żadnych dokumentów o charakterze niejawnym ani urządzeń, które działały w trybie niejawnym - powiedział Klich.
Jak dodał, osobiste rzeczy pasażerów zostały najpierw zabezpieczone przez stronę rosyjską a następnie przekazane stronie polskiej. Teraz są przekazywane rodzinom ofiar.
Pytany, czy zapoznał się z zapisami z czarnych skrzynek samolotu, powiedział, że poznał tylko część zapisu. - Zostałem zapoznany przez rosyjską komisję badania wypadków lotniczych z częścią zawartości jednej z czarnych skrzynek. Ale to jest około 1/3 zapisu i to w postaci zupełnie surowej. Nie jestem w stanie na tej podstawie czegokolwiek przesądzać - zaznaczył.
"Wiedziałem, że leci gen. Gągor" Bogdan Klich w rozmowie z Moniką Olejnik przyznał, że nie wiedział, iż dowódcy polskiego wojska wybierają się na uroczystości tym samym samolotem co prezydent. - Widziałem ze leci gen. Gągor. Rozmawiałem z nim przed wylotem. Wiedziałem też, że Kancelaria Prezydenta zamierza zaprosić dowódców do udziału w uroczystościach. Ale Kancelaria Prezydenta nie ma obowiązku informować
MON jak dotrą na miejsce - wyjaśnia.
- Przepis z 2004 roku mówi, że wszystko rozgrywa się pomiędzy dysponentem lotu, w tym wypadku Kancelarią Prezydenta, a 36. pułkiem lotniczym, z pominięciem MON. Jakakolwiek ingerencja niezgodna z tym przepisem zapewne wywołałaby polityczny spór - powiedział Klich.
"Obarczanie mnie winą naganne" Klich odniósł się też do nawoływania do jego zdymisjonowania.
Ludwik Dorn mówił wcześniej, że minister obrony odpowiada za wypadki lotnicze w polskim wojsku, bo nie wyciągnął wniosków z katastrofy CASY. - Jest rzeczą niezrozumiałą i naganną, że zanim zakończyły się ceremonie pogrzebowe ostatniego ze wspaniałych polskich dowódców, Ludwik Dorn występuje z oskarżeniami moim adresem - powiedział Klich.
Przytoczył też dane: komisja badania wypadków lotniczych po katastrofie CASY przyjęła 25 zaleceń. Później dodano kolejne 24 zalecenia. - Wszystkie zostały zrealizowane. A wśród nich: reorganizacja programów szkolenia lotniczego dla samolotów
Tu-154 i JAK-40 oraz wprowadzenie nowych procedur podejścia do lądowania z określeniem minimalnych warunków atmosferycznych - zapewnił.