Tusk: Miller na czele komisji badającej przyczynę katastrofy

awe, PAP, IAR
28.04.2010 , aktualizacja: 28.04.2010 20:20
A A A Drukuj
Donald Tusk Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta Donald Tusk
Szef MSWiA Jerzy Miller stanie na czele polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy - poinformował premier Donald Tusk. Wcześniej na czele tej komisji stał Edmund Klich, który zrezygnował z tego stanowiska. Premier poinformował, że polskie służby zabezpieczyły laptopy dowódców wojskowych i telefon komórkowy prezydenta. Dodał, że przerwanie pracy niektórych urządzeń może wskazywać, iż katastrofa nastąpiła o godz. 8:41.
Donald Tusk
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Donald Tusk
Donald Tusk
Fot. Czarek Sokołowski AP
Donald Tusk
Donald Tusk
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Donald Tusk
ZOBACZ TAKŻE
Szef MSWiA Jerzy Miller został nowym szefem polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy rządowego samolotu pod Smoleńskiem. Zastąpił Edmunda Klicha. Premier poinformował, że Edmund Klich sam poprosił o odwołanie z funkcji. Jako przyczynę podał kłopot z łączeniem funkcji szefa komisji oraz osoby akredytowanej przy komisji rosyjskiej badającej przyczyny katastrofy. Polska komisja działa pod bezpośrednim nadzorem premiera Tuska.



Premier poruszył także wątek dokładnego czasu, w jakim wydarzyła się katastrofa. Poinformował, że przerwanie pracy niektórych urządzeń Tu-154 wskazuje, że katastrofa mogła się wydarzyć o godz. 8.41. Zastrzegł jednak, że nie zostało to definitywnie stwierdzone.

Odnaleziono telefon komórkowy prezydenta

Telefony i laptopy ofiar katastrofy samolotowej pod Smoleńskiem są w Polsce, dysponują nimi służby specjalne i prokuratura - poinformował w środę premier Donald Tusk na konferencji prasowej dotyczącej działań państwa po katastrofie prezydenckiego samolotu.

- Chcę uspokoić państwa, jeśli chodzi o tego typu sprzęt, jak laptopy czy telefony komórkowe, nasze służby specjalne, w porozumieniu z Rosjanami i za ich pomocą, są w dyspozycji tego sprzętu. Cały drogą dyplomatyczną został przez stronę rosyjską przekazany i jest w Polsce także do dyspozycji prokuratury, łącznie z telefonem komórkowym prezydenta - powiedział Donald Tusk.

Zarzuty wobec Klicha są przedwcześne

Premier zapowiada, że nie będzie podejmował pochopnych decyzji kadrowych. Odniósł się w ten sposób do sugestii, by odwołał ministra obrony Bogdana Klicha po katastrofie Tupolewa w Smoleńsku. Zdaniem szefa rządu, zarzuty wobec ministra są przedwczesne. Jak podkreślił Donald Tusk, byłoby źle, gdyby premier przed zakończeniem śledztwa wydawał opinię w tej sprawie i dymisjonował ministra. Premier powiedział, że nie może podejmować decyzji tylko dlatego, że "komuś coś się wydaje". Donald Tusk zapowiedział, że stosowne decyzje w tej sprawie podejmie po wyborach prezydenckich. Jego zdaniem, powinny one być konsultowane z nowym prezydentem. Premier zaznaczył, że zakres odpowiedzialnych za katastrofę lotnicze jest zazwyczaj szerszy niż na początku się wydaje. Nie można więc wskazać jednego winnego - przekonywał szef rządu. Przypomniał, że strona rosyjska ma trudności nawet z określeniem najbardziej elementarnego faktu - dokładnego momentu katastrofy.

"Polskie państwo zdało egzamin"

Zdaniem premiera działania służb państwowych po katastrofie to dowód na siłę państwa polskiego. - Te trudne dni, zarówno dla ludzi jak i dla państwa, po 10 kwietnia pokazały nadzwyczajną klasę zachowań ludzkich, zarówno wśród obywateli, jak i wśród urzędników państwowych" - powiedział premier. Wyraził "najwyższe uznanie" wszystkim, którzy uczestniczyli w uroczystościach żałobnych oraz działaniach organów państwa po katastrofie.

Premier zaznaczył, że usłyszał pod adresem urzędników, psychologów i patomorfologów pracujących w Moskwie "wyłącznie wysokie oceny". - Dzięki temu można było oszczędzić rodzinom zbędnej mitręgi - powiedział.

Samolot wiozący polską delegację na rocznicę zbrodni katyńskiej rozbił się 10 kwietnia pod Smoleńskiem. W katastrofie zginęło 96 osób - wśród nich prezydent Lech Kaczyński z małżonką, parlamentarzyści, najwyżsi dowódcy wojska, przedstawiciele rządu i instytucji państwowych, duchowni i przedstawiciele rodzin polskich obywateli pomordowanych przed 70 laty w Katyniu.

Rosjanie umożliwiają dostęp do materiałów

Premier powiedział, że Rosjanie umożliwiają dostęp do wszystkich działań i materiałów przewodniczącemu Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Edmundowi Klichowi. Szef rządu podkreślił, że śledztwo dotyczące przyczyn katastrofy polskiego samolotu pod Smoleńskiem budzi dużo emocji. Zaznaczył, że wszyscy niecierpliwie czekamy na wyniki śledztwa po stronie polskiej i rosyjskiej, jak i wyniki badań, które prowadzą komisje polska i rosyjska.

Tusk mówił, że kluczowa dla instytucji państwa w procesie wyjaśniania przyczyn katastrofy jest wiarygodność, zgodność z procedurami, przejrzystość, ale przede wszystkim nieuleganie takiej presji, by zaspokoić potrzebę szybkiej informacji. - A szybka informacja, ale nieprecyzyjna, albo nieprawdziwa w takich momentach jak ten może narobić bardzo wiele szkód - ocenił premier.

Przypomniał, że zgodnie z Konwencją chicagowską państwo polskie wysłało do Rosji tzw. akredytowanego Edmunda Klicha, którego zadaniem i prawem jest uczestniczyć we wszystkich postępowaniach po stronie rosyjskiej. W sobotę odbyło się spotkanie Tuska z Edmundem Klichem. - Do tej pory zgodnie z informacją bardzo szczegółową, jaką mi przekazał Rosjanie wypełniają to zobowiązanie wynikające z Konwencji chicagowskiej. I nawet w ocenie Edmunda Klicha są w wielu sytuacjach gotowi wykraczać poza ramy Konwencji, jeśli jest tylko takie oczekiwanie strony polskiej - mówił Tusk.

Dodał, że doradcy i eksperci akredytowanego mają także prawo dostępu do wszelkich czynności i materiałów, jakie bada komisja rosyjska.

Podziel się