- To pierwsza, realna nagroda za mój film - mówi
TOK FM reżyser filmu Paweł Borowski. Według niego wartość nagrody podnosi fakt, że przyznają ją amerykańscy krytycy filmowi. Reżyser jest też zadowolony z dobrego przyjęcia jego filmu przez publiczność festiwalową. - Reakcje były bardzo dobre. Widzowie zauważali szczegóły, które nie zawsze były dostrzegane przez część publiczności w Polsce - mówi. Amerykanie, według Borowskiego zwrócili uwagę na scenę, w której syn sprzedawcy papierowych zabawek je zupę tak samo jak jego ojciec. - To zaskakujące, że widzowie w Ameryce byli w stanie wyłapać takie drobiazgi - przyznaje. Sukcesy na kolejnych festiwalach to zdaniem Borowskiego dowód na uniwersalność jego filmu. Sam twórca ze względu na pył wulkaniczny nie dotarł na imprezę. Nagrodę w jego imieniu odebrał producent filmu Łukasz Dzięcioł.
Waszyngtońska impreza szczyci się obecnością najbardziej utalentowanych i nowatorskich twórców kina z całego świata. Organizatorzy imprezy zapewniają, że stawiają na kino niezwykłe, prowokujące i inspirujące.
Kolejnym etapem amerykańskiej podróży filmu "Zero" będzie 28 Międzynarodowy Festiwal Filmowy Minneapolis/St. Paul. To największe wydarzenie filmowe na Górnym i Środkowym Zachodzie
USA. Będzie odbywał się do 15 do 30 kwietnia. Na festiwalu pojawią się produkcje młodego, międzynarodowego kina niezależnego.
Obraz Pawła Borowskiego był prezentowany na takich festiwalach, jak: Pusan w Korei, Sao Paulo, Rotterdam, Santa Barbara czy na 13. Festiwalu Filmów Krajów Unii Europejskiej w Chicago. Sam reżyser był też nominowany, w kategorii odkrycie roku, do "Orła" Polskiej Nagrody Filmowej.