- Do babci chłopca policjanci dotarli dzięki informatorowi podającemu się za członka rodziny - powiedział rzecznik bytomskiej policji, Adam Jakubiak. Późnym popołudniem babcię przewożono do Bytomia, gdzie miała zostać przesłuchana.
- Według ostatnich informacji, chłopiec mieszka w Świętochłowicach z babcią i mamą. Udało nam się ustalić adres, pod którym mieszka. Jak to się stało, że w poniedziałek został w Bytomiu bez opieki, jeszcze nie wiemy - będziemy to wyjaśniali - zaznaczył Jakubiak.
Dziecko samo w parku Na spacerowy wózek, w którym siedział jedzący czekoladę chłopczyk, natrafił w poniedziałkowe popołudnie przejeżdżający w okolicach łagiewnickiego parku
rowerzysta. Zainteresował się dzieckiem, bo wózek stał na uboczu, a w pobliżu nie było nikogo dorosłego.
W pobliżu bawiły się inne dzieci, pod opieką dorosłych. Jednak żadna z mam nie widziała wcześniej wózka; nikt nie wiedział też, kto mógł go tam zostawić. Wezwani na miejsce policjanci zabrali chłopczyka na badania do szpitala, a potem oddali go pod opiekę wychowawców jednego z bytomskich domów dziecka.
Rozpoczęły się poszukiwania rodziców lub opiekunów dziecka. Ponieważ nikt się po nie nie zgłosił, w poniedziałek wieczorem policja zdecydowała o opublikowaniu wybranych zdjęć chłopczyka na swoich stronach internetowych. Na fotografiach można było poznać dziecko po ubraniu, a także rozpoznać jego wózek.