"Solidarni 2010". Przeciw Rosjanom, Platformie i "GW"

Wiadomości >  Archiwum
tan
26.04.2010 21:39
A A A Drukuj
- Moim zdaniem był to zamach. Zabito prezydenta i elitę kraju - mówi jeden z kilkudziesięciu przechodniów cytowanych w programie "Solidarni 2010" Jana Pospieszalskiego. Nadany w prime-time w TVP1 film cytuje, bez słowa komentarza ze strony kogokolwiek, przechodniów atakujących rząd, Rosjan i "Gazetę Wyborczą". Kamera porusza się wśród tłumu zebranego podczas żałoby pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie.
- Nie powinniśmy wierzyć Rosjanom na słowo - mówi jeden z występujących przed kamerą. - To był zamach! - wtóruje mu inny. - Media i telewizja przygotowują społeczeństwo mentalnie do ferowania wyroków - tłumaczy jeden z przechodniów. W dwugodzinnym programie, bez słowa ze strony Pospieszalskiego, albo innego dziennikarza, wybrani przechodnie atakują "winnych katastrofy": media, zwłaszcza "Gazetę Wyborczą", Platformę Obywatelską, albo Rosjan.

- Media go zaszczuły. Te krokodyle łzy, które teraz wylewają niektórzy dziennikarze, są dla mnie żałosne. To po prostu żałosne - atakuje inny przechodzień, nagrany - jak wszyscy pozostali - w dniach żałoby narodowej na warszawskim Krakowskim Przedmieściu.

- Daliśmy się w ostatnich latach zmanipulować. Władza powinna należeć do suwerennego narodu, a została przekazana mafijnym układom medialno-biznesowym. Pieniądze nasze, które wszyscy ciężko zarabiamy, dajemy ludziom, którzy nami manipulują. Gdybyśmy nie kupowali gazety, nie będę wymieniał nazwy, to nie mieliby pieniędzy, żeby nas skłócać, manipulować nami. Obudźmy się! - mówi mężczyzna przedstawiający się jako "przebaczający chrześcijanin". Przytakuje mu inna kobieta z grupy.

- Oni chcą dwumiesięcznej żałoby, żeby nikt się nie odzywał i wszyscy pokornie zagłosowali na jednego kandydata. Jak na Białorusi - mówi kolejny z gości "Solidarnych". Zaraz potem inna kobieta dodaje, że "oni" chcą "zamknąć nam usta". - Iluzja pojednania, zgody narodowej miała sprawić, żebyśmy nic nie mówili! - krzyczy gość programu.

Lech Kaczyński jest w programie przedstawiany jako "nasz prezydent zaszczuty przez media". Przez cały czas mowa jest o propagandzie mediów i nienazwanych obcych sił, oraz o permanentnym ataku na patriotyzm. - Media obniżają wszystkie wartości, tak jak naszego prezydenta. Zawsze był negowany, ośmieszany - mówi z płaczem kobieta, dziękująca stojącemu obok Janowi Pospieszalskiemu. Ktoś w tłumie krzyczy, że "Gazeta Wyborcza okłamuje naród".

- Kocham Polskę, kocham pana prezydenta i nigdy nie wierzyłem w te kłamstwa, które podawaliście - mówi mężczyzna trzymający flagę i atakujący "kłamliwą" telewizję.

Nie pierwszy raz

Pospieszalski przez kolejne dni po tragedii pod Smoleńskiem w swoich programach atakował media, za - jak mówił, szkalowanie prezydenta za życia i opłakiwanie po śmierci. Sugerował spisek i zamach na jego życie. Także w trakcie trwania żałoby narodowej.

W wyemitowanym 15 kwietnia programie "Warto rozmawiać" dziennikarz TVP zaliczył wpadkę. Na nagraniu rozmowy z jednym z przechodniów, którą wyemitowano, słychać głos zza kamery, który ewidentnie podpowiada słowa, niczym sufler. Na zamieszczonym fragmencie słychać jej głos w 3 minucie i 52 sekundzie.



- Nareszcie widzę, że mój pogląd na świat zgadza się z prawdą. Bo to jest to, co widzę tu na ulicy - mówił dwa tygodnie temu w "Warto rozmawiać" Pospieszalski.

Film Pospieszalskiego tak skomentował dziś na internetowej stronie Presserwis: "Jan Pospieszalski od lat przekonywał, że warto rozmawiać. Wczoraj w TVP 1 pokazał monolog rozpisany na wiele głosów. Najlepsze rozmowy są z samym sobą."

Tagi:

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX