Do Polski przyjechał dr Paul Cameron. Głosi, że homoseksualiści są obciążeniem dla społeczeństwa, bo chorują na AIDS. Trzy uczelnie - po protestach - zamknęły przed nim drzwi. Ale są miejsca, gdzie bez problemów może prezentować swoje poglądy. Zdaniem prawniczki, jego wypowiedzi dążą do wzburzania nienawiści przeciwko homoseksualistom.
Fot. Rafał Michałowski / AG
W 2009 r. dr Paul Cameron przestrzegał na KUL przed gejami
Rok temu wizyta Camerona wywołała spore zamieszanie. Po burzy wywołanej przez media władze warszawskiego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego odwołały wykład, jaki miał się odbyć w budynku uczelni. Bez przeszkód wystąpił na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i Uniwersytecie Opolskim.
W tym roku po protestach z wykładu kontrowersyjnego naukowca zrezygnowały uniwersytety w Szczecinie, Warszawie i Toruniu. Skąd taka decyzja? Dr Paul Cameron od lat prowadzi krucjatę przeciwko homoseksualistom. Głosi że homoseksualiści żyją krócej, są obciążeniem dla społeczeństwa, bo chorują na AIDS. Jego zdaniem lesbijki giną w wypadkach samochodowych 300 razy częściej niż heteroseksualne kobiety.
Prawniczka Monika Zima z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego nie ma wątpliwości. - Wypowiedzi, o których mogliśmy przeczytać, dążą do wzburzania nienawiści przeciwko osobom homoseksualnym - oceniła. W Komentarzach Radia TOK FM przypomniała, że w 2006 roku Parlament Europejski przyjął rezolucję potępiającą homofobię w Europie. - PE wyraźnie wzywa wszystkie kraje członkowskie - w tym Polskę - oraz wszystkie jednostki badawcze, wszystkie instytuty organy władzy publicznej i wszystkie podmioty prawa prywatnego do tego, żeby zagwarantować osobom homoseksualnym, biseksualnym, transseksualnym ochronę przed wypowiedziami homofobicznymi. A takie wypowiedzi pan Cameron głosi na swoich wykładach. My rozmawiamy na temat tego problemu nie w kontekście byle jakiej rzeczywistości, ale w rzeczywistości obowiązującego prawa - powiedziała.
Granice wolności
Jak podkreśliła prawniczka nasza konstytucja gwarantuje wolność badań naukowych, tak jak chroni wolność słowa (art. 73 konstytucji). Ale równocześnie zakazuje istnienia organizacji i partii, które odwołują się do "totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy" (art. 13).
- To potwierdza, że nie ma wolności absolutnych. Już dawno ukształtował się pogląd że prawa i wolności człowieka nie są absolutne i podlegają ograniczeniom. Właściwie tylko godność byłaby takim prawem, które nie podlegałoby ograniczeniu - mówiła Zima.
Prawniczka podkreśliła, że uczelnie tak jak wszystkie działające w Polsce instytucje podlegają prawu. Dlatego jak powiedziała uczelni, która udostępnia salę na wykład Camerona możnaby zarzucić, że "działa wbrew przepisom prawa, bo nie działa na rzecz demokracji i poszanowania praw człowieka". - Oczywiście może się zdarzyć, że uczelnie nie wiedzą i wynajmują salę, ale nie chce mi się w to wierzyć". - W tytule wystąpienia jest "zjawisko homoseksualizmu" - to aż kłuje w oczy. Nie sądzę żeby pracownik wydający zgodę na wykład nie zdawał sobie sprawy z tego, jakiego rodzaju poglądy będą tam głoszone - podsumowała Monika Zima.
Prawniczka z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego dodaje, że każdy kto poczuje się dotknięty wystąpieniami Paula Camerona może zgłosić sprawę do sądu. - Trzeba by się zastanowić, czy te poglądy nie są poglądami które nie tylko obrażającymi inne osoby, ale też znieważającymi - dlatego jak dodała "ciekawe co byłoby, gdyby ktoś wystąpił nie do sądu cywilnego tylko do sądu karnego o znieważenie". - Sąd miałby nie lada ciekawą sytuację do rozwiązania - mówiła w Komentarzach Radia TOK FM.