Gen. Czaban: Nikt nie szkoli pilotów, żeby ryzykowali

21.04.2010 09:13
Wrak samolotu Tu-154, który rozbił się na wojskowym lotnisku w Smoleńsku

Wrak samolotu Tu-154, który rozbił się na wojskowym lotnisku w Smoleńsku (Fot. Mikhail Metzel AP)

Pilot z katastrofy pod Smoleńskiem, kpt. Arkadiusz Protasiuk, był też z prezydentem w Tibilisi w 2008 roku. - On i jego koledzy zostali nazwani tchórzami po odmowie lądowania ze względu na złe warunki - mówił w Radiu Zet gen. Anatol Czaban, szef szkolenia Sił Powietrznych.


Zdaniem szefa szkolenia Sił Powietrznych gen. Anatola Czabana, pilot samolotu, który rozbił się w Smoleńsku, mógł chcieć sprawdzić, czy warunki na lotnisku są rzeczywiście tak złe, jak podawała kontrola lotów.

Jego zdaniem inny jest ogląd warunków pogodowych z ziemi, inny z samolotu, a pierwszy pilot Tupolewa Arkadiusz Protasiuk wiedział, że godzinę wcześniej na smoleńskim lotnisku wylądował Jak-40 pilotowany przez mniej doświadczonego lotnika, dlatego mógł sprawdzać czy warunki pogodowe były faktycznie takie złe.

"Nikt nie szkoli pilotów, by ryzykować ponad to, co jest w przepisach"

Czaban podkreślił, że Protasiuk latał już kilkakrotnie na smoleńskie lotnisko. Zaznaczył, że wyjaśnienie przyczyn katastrofy jest sprawą specjalnej komisji.

Według Czabana, pilot "musiał uwzględnić szereg czynników", jak znaczenie katyńskiej uroczystości i fakt, że delegacja była spóźniona, dlatego "podjął decyzję na sprawdzenie, czy się uda". - Z jakichś przyczyn nie podjął decyzji o odejściu na lotnisko zapasowe - powiedział generał. Na pytanie, czy jest coś takiego jak "syndrom samolotu VIP" odparł: - Jak jestem 32 lata w lotnictwie, nikt nie szkoli pilotów, żeby ryzykować ponad to, co jest w przepisach.

Tego pilota nazwano tchórzem, bo nie chciał lądować

- A jak wpłynęła na pilotów słynna sytuacja, kiedy naciskano na pilota, by lądować w Tbilisi? Mieli wówczas presję, żeby lądować. Pamięta pan, że prokuraturę zawiadomiono, że pilot był wyzywany od tchórzy - mówiła prowadząca program Monika Olejnik.

Arkadiusz Protasiuk w 2008 roku był wtedy drugim pilotem w załodze, która odmówiła lądowania.

Czaban odpowiedział, że wtedy sytuacja była inna, ponieważ lotnisko w Tbilisi było zamknięte i nie przyjmowało samolotów. - On i jego koledzy z załogi zostali nazwani tchórzami po odmowie lądowania ze względu na złe warunki - mówił.

Zaznaczył też, że załogi nie spotkały żadne przykre konsekwencje, a Protasiuk był w tamtym locie drugim pilotem.

Za mało prawdopodobne uznał też, by załoga konsultowała decyzję o lądowaniu z będącym na pokładzie dowódcą Sił Powietrznych gen. Andrzejem Błasikiem.

Odrzucił też przypuszczenie, by załoga tuż przed próbą lądowania zaprzestała podawania wieży informacji o wysokości samolotu z powodu trudności językowych. Zapewnił, że kpt. Protasiuk doskonale znał rosyjski.

Pytany o opinie cywilnych pilotów, według których próba lądowania była niedopuszczalna w tych warunkach atmosferycznych, Czaban odparł, że "piloci Lot-u z reguły wykonują loty na jedno lotnisko i z powrotem", podczas gdy piloci wojskowi latają w różne miejsca.

W katastrofie rządowego Tu-154 w Smoleńsku zginęło 96 osób, w tym prezydent, najwyżsi dowódcy wojska i przedstawiciele środowisk katyńskich.

Zobacz także
Skomentuj:
Gen. Czaban: Nikt nie szkoli pilotów, żeby ryzykowali
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje