Dla prezydenta plac lub skwer, nie ulica. "A jak będzie złe sąsiedztwo?"

dżek, PAP
21.04.2010 , aktualizacja: 21.04.2010 07:47
A A A Drukuj
Lech Kaczyński w Katedrze Wrocławskiej podczas mszy z okazji 25. rocznicy
wprowadzenia stanu wojennego. 13 grudnia 2006 Fot. Bartłomiej Sowa / AG Lech Kaczyński w Katedrze Wrocławskiej podczas mszy z okazji 25. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. 13 grudnia 2006
- Nie nazywajmy żadnej ulicy imieniem Lecha Kaczyńskiego - apelują do redakcji czytelnicy "Życia Warszawy", argumentując, że patroni stołecznych ulic borykają się z niechlubnym sąsiedztwem.
Przy al. Jana Pawła II znajduje się największe w Warszawie skupisko sex-shopów i klub "Tylko dla dorosłych", ul. ks. Jerzego Popiełuszki w niektórych kręgach słynie z agencji towarzyskich, a na ul. Żołnierzy Wyklętych jeszcze niedawno znajdował się budynek, w którym były jedynie automaty do gry i sklep monopolowy.

- Nie chcemy, by prezydent Kaczyński i wszystkie ofiary katastrofy w Smoleńsku kojarzyły się z tanim winem, dmuchanymi lalami albo roznegliżowanymi tancerkami - napisała do "ŻW" jedna z internautek. Jeśli radni będą chcieli upamiętnić tych ludzi, niech lepiej nazwą ich imionami jakiś skwer lub plac w parku, przy którym nie powstaną podejrzane biznesy - radzą czytelnicy.

Dotychczas stołeczni radni nie dostali jeszcze oficjalnej prośby o nazwanie imieniem Lecha Kaczyńskiego jakiejkolwiek ulicy, skweru czy parku. Więcej o tym pisze dziś "Życie Warszawy"

Zobacz więcej na temat:

Podziel się