Na konferencji prasowej Seremet przypomniał, że "gospodarzem" śledztwa jest rosyjska prokuratura i to w jej dyspozycji są wszelkie dowody rzeczowe. Polscy prokuratorzy mogą tylko asystować w czynnościach śledczych. - Po stronie Rosji jest życzliwość i wola współpracy - zapewnił Seremet.
Wyjaśnianiem tragedii zajmują się prokuratury obu państw. - Wojskowa
Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi własne śledztwo w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem, w której 10 kwietnia zginęło 96 osób, w tym prezydent RP
Lech Kaczyński z żoną. Prokuratura ta wystąpiła już do Rosji o "wszystkie istotne dowody" zabezpieczone przez stronę rosyjską - poinformował Seremet.
Prócz śledztw prokurator obu śledztw, działają również niezależne komisje ds. wypadków lotniczych. W Polsce to Komisja Badania Wypadków Lotniczych lotnictwa państwowego.
Szeląg: bez zgody Rosjan nie możemy upubliczniać dowodów Mimo że braliśmy udział w czynnościach procesowych w Smoleńsku, to stanowią one dowody w postępowaniu karnym prowadzonym przez stronę rosyjską i bez jej zgody nie możemy upubliczniać treści dowodów - mówił z kolei szef WPO w Warszawie płk Ireneusz Szeląg.
Szeląg poinformował, iż w toku prowadzonych czynności strona rosyjska udostępniła polskim prokuratorom materiały sprawy, umożliwiła udział w przesłuchaniu świadków - personelu odpowiedzialnego za kierowanie lotami oraz naocznego świadka katastrofy. - Co więcej umożliwiono nam zadawanie konkretnych pytań - zaznaczył Szeląg.
Przesłuchano 50 świadków Wojskowy prokurator okręgowy poinformował też, że ze strony polskiej w Smoleńsku pracowało łącznie czterech prokuratorów wojskowych, pięciu funkcjonariuszy Żandarmerii Wojskowej i trzech funkcjonariuszy
ABW.
Na konferencji prasowej podano, że wyjaśnianie przyczyn tragedii przez komisję wypadków lotniczych
MON może potrwać, a podawanie niesprawdzonych hipotez może naruszać cześć ofiar katastrofy. Zaapelowano do mediów o wstrzemięźliwość w ocenach.
Wiceszef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ryszard Filipowicz poinformował, że w ramach śledztwa w Polsce przesłuchano dotychczas blisko 50 osób, w tym lotników z 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, członków załóg samolotów, które wcześniej lądowały w Smoleńsku, oraz oficerów BOR.
Przyczyny jeszcze nieznane Seremet oświadczył, że z urzędu śledztwo prowadzone jest ws. nieumyślnego spowodowania katastrofy lotniczej, którego skutkiem jest śmierć człowieka. Nie oznacza to jednak, że to najbardziej prawdopodobna przyczyna katastrofy.
- Na obecnym etapie brane są pod uwagę wszystkie założone wersje przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem: żadna z nich nie jest ani dominująca, ani też żadna nie jest odrzucana - podał płk Zbigniew Drozdowski z komisji badania wypadków lotniczych MON.
Na konferencji prasowej poinformowano też, że w ciągu kilku dni ma się skończyć trwająca w Polsce analiza polskiego rejestratora lotu Tu-154M, tzw. trzeciej czarnej skrzynki. Zaznaczył przy tym, że na każdym etapie badania tzw. czarnych skrzynek obecni byli przedstawiciele Polski.
Nie formułujmy hipotez Prokuratorzy zgodnie zaapelowali, żeby na razie nie formułować żadnych hipotez nt. katastrofy. - W imieniu członków komisji apeluję do ekspertów, pseudoekspertów, fachowców i pseudofachowców, którzy na podstawie szczątkowych informacji wyrokują przyczyny katastrofy. Apeluje do społeczeństwa i mediów o wstrzemięźliwość - mówi płk Drozdowski.
Seremet zaznaczył, że opinia publiczna zna tylko pojedyncze dowody, z których w żaden sposób nie można wywnioskować przyczyn katastrofy. Dodał, że polska prokuratura nie może ujawnić treści przesłuchań świadków, bo w Rosji toczy się w sprawie katastrofy postępowanie karne.
Przypuszczalnie są już wszystkie ciała - Staraliśmy się uczestniczyć we wszystkich procedurach identyfikacyjnych - powiedział Janusz Wójcik prokurator wojskowy komandor porucznik. Poinformował, że zidentyfikowano już 75 ciał ofiar. Kolejne 21 czeka na badanie DNA. Dodał, że kilka ciał wstępnie jest wytypowanych do identyfikacji. Według Wójcika, można przypuszczać, że odnaleziono już wszystkie ciała.