Odczytaniem decyzji o przyznaniu przez sprawującego obowiązki prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe posła PiS Zbigniewa Wassermanna.
Kardynał Stanisław Dziwisz mówił, że w osobie zmarłego żegnamy "wybitnego syna Krakowa". - Stajemy przed trumną posła i adwokata, męża i ojca rodziny, który od lat swoje siły i zdolności oddał dla ojczyzny, dla dobra wspólnego - powiedział metropolita krakowski. Przypomniał, że w czasach komunizmu
Zbigniew Wassermann działał w duszpasterstwie prawników, a po odzyskaniu niepodległości brał udział w budowaniu podstaw praworządności w Polsce. - Prawy człowiek, głęboko wierzący, dla którego dekalog był normą życia i postępowania - scharakteryzował zmarłego kardynał Dziwisz.
Homilię wygłosił bp
Tadeusz Pieronek. - Jako człowiek, tak o nim mówią znający go bliżej, był życzliwy i otwarty na potrzeby ludzi, nie tylko jako znany i ceniony prokurator, ale także jako wpływowy polityk, nawet tam gdzie polityka dyktowała raczej inne zachowania - powiedział o zmarłym bp Pieronek. - Działo się tak dlatego, że miał odwagę traktowania spraw prywatnych i publicznych raczej według norm sumienia i zasad moralnych niż według często bezdusznych przepisów - dodał.
W Bazylice Mariackiej zgromadziły się tysiące ludzi. Ci, którzy nie zmieścili się w świątyni, obserwowali przebieg mszy na telebimie ustawionym na zewnątrz.
Trumna z ciałem tragicznie zmarłego posła została wystawiona na katafalku przed ołtarzem głównym Wita Stwosza. W Bazylice Mariackiej były poczty sztandarowe wielu organizacji, wojska, policji i innych służb mundurowych. Uroczystość odbędzie się z wojskowymi honorami.
Posła żegnała rodzina, przyjaciele, przedstawiciele władz Krakowa i Małopolski oraz parlamentarzyści. PiS reprezentowali m.in. Beata Kempa,
Marek Kuchciński, Antoni Macierewicz.
Zbigniew Wassermann miał 61 lat. W latach 2005-2007 był ministrem koordynatorem służb specjalnych w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, przez trzy ostatnie kadencje Sejmu był posłem. Zginął 10 kwietnia w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem, którym Polska delegacja z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele udawała się na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Nikt z 96 osób obecnych na pokładzie nie przeżył.