- Żegnamy Cię w przekonaniu, że dobrze służyłeś Rzeczpospolitej - mówił
Aleksander Kwaśniewski. - Panie marszałku, panie pośle, panie ministrze, tych tytułów można wymieniać dużo, ale dla mnie najważniejsze jest: drogi Jurku. Żegnamy Cię. Nie tak miało być - mówił Kwaśniewski.
Szef Sojuszu
Grzegorz Napieralski wspominał, że Jerzy Szmajdziński był "świetnym państwowcem, który miał swoje pasje, które wypełniały jego serce". - Jurek dbał, aby jego przyjaźnie trwały wiecznie; miał też wizję prezydentury; dla młodych ludzi, którzy przychodzili do parlamentu był wzorem - podkreślał Napieralski.
Komorowski: Jurku, chciałem Ci podziekować Bronisław Komorowski wspominał, że on i Jerzy Szmajdziński wywodzili się z różnych tradycji politycznych, różnych systemów, jednak przez 20 lat szli "równolegle przez polską politykę". - Dzisiaj widać, że to wszystko razem to jedna, wspólna polska droga, przez te 20 lat Polski niepodległej (...) Wiele razy te nasze ścieżki się spotykały, wiele razy się z Tobą przecinałem, wiele razy tworzyłem właśnie naszą drogę (...) Chciałem Ci Jurku za to bardzo podziękować. Chciałem bardzo podziękować za to, co dotąd spotykało nas razem - powiedział marszałek Sejmu.
Spokojny nurt lewicy Mszy św. w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przewodniczył metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź. Mówił, że Szmajdziński reprezentował spokojny nurt lewicy. - W
SLD, w którym był wiceprzewodniczącym, brał osobisty i czynny udział we wszystkich procesach i inicjatywach, które miały zmienić lewicę w nowoczesną, europejską partię - przypomniał metropolita. - Skupiony na problemach społecznych, nie jątrzył i nie ranił. Nie był agresywnym ideologiem, starającym się przebudować świat na siłę, w myśl własnych projektów, nie pytając czy ci, których to dotyczy, takiego kierunku przemian sobie życzą - mówił abp Głódź.
Obok najbliższej rodziny wicemarszałka Szmajdzińskiego - jego żony Małgorzaty i dzieci, we mszy świętej uczestniczyli też minister obrony Bogdan Klich, generał
Wojciech Jaruzelski, wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski, b.premier Tadeusz Mazowiecki.
Przybyli też liczni politycy lewicy: wiceszefowa Sojuszu Katarzyna Piekarska, b. premierzy: Leszek Miller i Józef Oleksy, europosłowie SLD: Wojciech Olejniczak i Marek Siwiec.
Bronisław Komorowski odznaczył pośmiertnie Szmajdzińskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczenie przekazał na ręce rodziny wicemarszałka. Po mszy świętej w Katedrze Polowej Wojska Polskiego urna z prochami Jerzego Szmajdzińskiego została przewieziona na Cmentarz Wilanowski.
Poseł od 1989 roku. Specjalista od wojskowości Urodzony w 1952 roku Szmajdziński zasiadał w ławach poselskich nieprzerwanie od 1989 roku. Po wyborze Aleksandra Kwaśniewskiego na prezydenta w 1995 roku, objął po nim przewodnictwo klubu parlamentarnego SLD. Po przekształceniu SLD w partię, na pierwszym kongresie w grudniu 1999 r., został wybrany na wiceszefa Sojuszu. Od początku kariery poselskiej Szmajdziński uchodził w Sojuszu za specjalistę od spraw wojskowości. Był ministrem obrony narodowej w rządzie Leszka Millera w 2001 roku, a następnie w gabinecie Marka Belki (do 2005 roku). Miał być kandydatem SLD na prezydenta w nadchodzących wyborach.