Wezwali ich na pokład w ostatniej chwili

met
12.04.2010 , aktualizacja: 13.04.2010 20:11
A A A Drukuj
W katastrofie prezydenckiego samolotu zginęło dziewięciu funkcjonariuszy BOR. Decyzja, że leci młodszy chorąży Agnieszka Pogródka-Węcławek i starszy chorąży Artur Francuz, zapadła w ostatniej chwili.
Agnieszka Pogródka-Węcławek
Agnieszka Pogródka-Węcławek
por. Paweł Janeczek
por. Paweł Janeczek
ppor. Jacek Surówka
Fot. BOR
ppor. Jacek Surówka
ppor. Piotr Nosek
ppor. Piotr Nosek
mjr. Dariusz Michałowski
FOT. BOR
mjr. Dariusz Michałowski
Paweł Krajewski
Paweł Krajewski
chor. Marek Uleryk
chor. Marek Uleryk
ppłk Jarosław Florczak
ppłk Jarosław Florczak
starszy chorąży Artur Francuz
starszy chorąży Artur Francuz
Zginęli:

Podpułkownik Jarosław Florczak

Członek kierownictwa Biura Ochrony Rządu. W służbie od 21 lat. Miał 41 lat. Odznaczony brązowym medalem Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny oraz Brązowym Krzyżem Zasługi. Był w zespole chroniącym Aleksandra Kwaśniewskiego.

- Przygotowywał, od strony ochrony, wizytę prezydenta Kaczyńskiego w Katyniu. Trzy dni wcześniej był tam z premierem Tuskiem - mówi były szef BOR, generał Mirosław Gawor.

Funkcja jaką pełnił podczas tych wizyt, to swego rodzaju bufor pomiędzy szefem ochrony VIP-a, a osobą ochranianą. Taka funkcja została wprowadzona po wizycie prezydenta w Gruzji, kilka lat temu, podczas której pojechał w rejon, gdzie doszło do strzelaniny - zdradza rzecznik BOR, Dariusz Aleksandrowicz. Wtedy szef ochrony prezydenta nie potrafił się sprzeciwić głowie państwa. - Pułkownik Florczak miał za zadanie, w razie czego powiedzieć "nie, tego nie robimy" - wyjaśnia rzecznik.

Jego pasją była siatkówka. Nie tylko się nią interesował, ale również grał - mówi rzecznik BOR Dariusz Aleksandrowicz.

- "Florek" to jeden z najbardziej doświadczonych funkcjonariuszy - wspomina były szef MSWiA Krzysztof Janik.

- Trzy lata temu, gdy w BOR zaczęło się źle dziać, odszedł ze służby. Dwa lata temu wrócił - mówi generał Gawor. - Bardzo długo z żoną czekali na dziecko. Był w siódmym niebie jak się udało - wspomina generał.

Kapitan Dariusz Michałowski

Oficer Ochrony. W BOR od 16 lat. Miał 35 lat. Odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi. Był w ochronie prezydenta Kwaśniewskiego. - W tamtym czasie nosił przydomek "Moskwa" - wspomina generał Gawor. - To jeden z najbardziej zdolnych funkcjonariuszy - dodaje.

Uprawiał wschodnie sztuki walki, biegał, między innymi w Maratonie Warszawskim. - Jak tylko miał wolną chwilę szedł na matę czy na siłownię - opowiada były oficer BOR. Znał dobrze angielski i rosyjski.

Porucznik Paweł Janeczek

Szef ochrony prezydenta Kaczyńskiego. Od 17 lat w służbie, ale przed BOR był policjantem, antyterrorystą. Miał 37 lat. Odznaczony Brązowym Medalem "Za Zasługi dla Obronności Kraju".

- Doskonały strzelec i taktyk. Super facet - wspomina były oficer BOR.

Biegał w maratonach, uprawiał sporty walki. Pasjonował się motocyklami. Mąż dziennikarki telewizyjnej Joanny Racewicz.

Podporucznik Piotr Nosek

Oficer ochrony. Od 15 lat w służbie. Miał 35 lat.

Uprawiał karate, karate kyokushinkai. Fascynat broni i doskonały strzelec. - Zbierał różne rodzaje broni, między innymi noże, bagnety - opowiada były oficer BOR. - Jeździliśmy razem na zawody strzeleckie w Polsce. Zajmował się rusznikarstwem.

Starszy chorąży Artur Francuz

Oficer ochrony, adiutant, kierowca prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego. Pełnił służbę od 18 lat. Miał 39 lat.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się