"Skrzydlata Polska": Wszystko wskazuje na to, że to nie technika zawiodła

Wiadomości >  Archiwum
rik
12.04.2010 13:56
A A A Drukuj
- Czy ta załoga kiedykolwiek ćwiczyła lądowanie samolotem TU-154 z użyciem radaru precyzyjnego podejścia? - zastanawiał się w TOK FM Grzegorz Sobczak, redaktor naczelny pisma "Skrzydlata Polska". Ekspert uważa, że przyczyną tragedii mógł nie być wadliwy samolot. - Ale to na razie tylko przypuszczenia - dodaje.
Sobczak widzi analogię między wypadkiem samolotu CASA, a katastrofą TU-154. - Lotnisko w Smoleńsku mniej więcej odpowiada infrastrukturą polskim lotniskom wojskowym, np. temu w Mirosławcu. Dostrzegam zresztą pewne wyraźne podobieństwa między wypadkiem samolotu CASA, a tą tragedia, ale na opinie powinniśmy poczekać - ocenia.

Według niego w Mirosławcu załoga również nie miała doświadczenia w lądowaniu z użyciem radaru precyzyjnego podejścia, co przy braku nowoczesnych urządzeń naprowadzających mogło być przyczyną tragedii. - Dużą przeszkodą był brak standardowych pomocy nawigacyjnych, mam na myśli system ILS, który umożliwia lądowanie w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych - twierdzi.

Według niego wiele mogłoby wyjaśnić, którym skrzydłem samolot zahaczył o przeszkodę. - Może próbował wykonać zakręt? Wiemy, że nie znajdował się w osi pasa. Jedno ze skrzydeł znajduje się w sporej odległości od reszty samolotu, co potwierdzałoby tezę, że najpierw zahaczył nim o ziemię, potem mogło nastąpić obrócenie kadłuba. Obrazy, które przekazywane są z miejsca wypadku, gdzie kadłub znajduje się do góry podwoziem, potwierdzałyby te hipotezy - uważa Sobczak.

Sobczak przestrzega przed podejmowaniem pochopnych decyzji w sprawie zakupu nowych samolotów. - Wiele przemawia za tym, że to nie technika zawiodła. TU-154 jest już samolotem starym, ale o wiele pilniejszą potrzebą jest wymiana JAK-ów 40. To jest sytuacja podbramkowa i ta sytuacja trwa od wielu lat.

Czy pilot mógł ulec naciskom z zewnątrz? Według Sobczaka "jeśli chodzi o lotnictwo cywilne, to wszystkie decyzje podejmuje kapitan samolotu". - Jeśli były naciski na pilota, a na pokładzie znajdował się dowódca sił powietrznych, to takie informacje będą możliwe do odtworzenia z rejestratora rozmów w kabinie. Mogę jednak sobie wyobrazić, że pilot mógł czuć presję, bez nacisków z zewnątrz. Wiózł ważną delegację, na ważne uroczystości, która powinna się znaleźć w odpowiednim miejscu o wyznaczonej porze, a alternatywą były lotniska znajdujące się w odległych miejscach - uważa.

Tagi:

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX