Dziennikarze do Smoleńska lecieli także z kłopotami
ga PAP
10.04.2010
, aktualizacja: 10.04.2010 17:29
Samolot rządowy Jak-40. Jego załoga ostrzegała Tu-154 przed gęstniejącą mgłą (Fot. Jerzy Gumowski / Agencja Gazeta)
Dziennikarze, którzy towarzyszą prezydentowi w oficjalnych delegacjach zazwyczaj lecą wraz z nim tym samym samolotem. Tym razem, na uroczystości katyńskie polecieli inną maszyną, Jak-iem 40. I także mieli kłopoty z samolotem.
KATASTROFA SAMOLOTU PREZYDENTA: Relacja na żywo| Kto był na pokładzie | Zdjęcia z miejsca katastrofy | Księga kondolencyjna| Serwis specjalny Rano, krótko po tym jak dziennikarze wsiedli do rządowego Jak-a 40, obsługa maszyny poinformowała, że z powodu usterki lot nią nie będzie możliwy. Pilot poprosił o pozostanie samolocie do czasu przygotowania drugiego stojącego obok Jak-a. Po około 10 minutach podróż mogła się rozpocząć.
Wspólny lot z prezydentem samolotem
Tu-154 nie był możliwy ze względu na liczebność delegacji, która miała wziąć udział w uroczystościach w Katyniu.
Zabezpieczający
podróże osób pełniących najwyższe funkcje w państwie pułk specjalny dysponuje jednym pozostałym Tu-154, który obecnie przechodzi remont, czterema mniejszymi samolotami pasażerskimi Jak-40, trzema M-28 Bryza oraz śmigłowcami: sześcioma typu Mi-8, pięcioma Sokołami i jednym śmigłowcem Bell-412.
Oni zginęli. Zdjęcia: