- Nawet bilet w klasie biznes, żeby miał komfort taki, jak miewał wtedy, kiedy był gensekiem - sekretarzem generalnym w partii komunistycznej, i przywódcą komunistycznej Polski - przekonywał w programie "Piaskiem po oczach" Marek Migalski.
Skąd taka "hojność" u europosła
PiS? Migalski chce w ten sposób uwolnić prezydenta Kaczyńskiego od "przykrego dylematu", czy brać generała na pokład samolotu, czy nie. Według europosła Jaruzelski ma dobrą okazję do udowodnienia, że jest człowiekiem honoru: - Rosjanie mogą sobie zapraszać Jaruzelskiego i ja rozumiem dlaczego go zapraszają. Ale myślę, że jeśli generał Jaruzelski jest takim człowiekiem honoru, za jakiego sam się uważa (...), to zrozumie kłopotliwą sytuację prezydenta. Ja czekam na telefon od współpracowników generała.
Miejsce dla ofiar Grudnia 70., a nie dla Jaruzelskiego Zdaniem polityka PiS, na pokładzie samolotu lecącego z polskim prezydentem nie powinno zabraknąć miejsca dla ofiar Grudnia 70., czy ofiar Wujka, ale na pewno nie dla generała Jaruzelskiego. - Robił rzeczy straszne i obrzydliwe w PRL-u, i patronował tym strasznym i morderczym rzeczom - przekonywał Marek Migalski, według którego "generał Jaruzelski splugawił swoje życie."
Dwa tygodnie temu generał
Wojciech Jaruzelski poinformował, że przyjął zaproszenie prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa do Moskwy na obchody 65. rocznicy zwycięstwa nad Niemcami, i że zamierza uczestniczyć w tych uroczystościach.
Z kolei prezydencki minister Paweł Wypych powiedział, że jeśli prezydent
Lech Kaczyński zdecyduje się na udział w moskiewskich obchodach, to zaprosi na pokład samolotu kombatantów, w tym m.in. gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Jednak prezydent do tej pory nie podjął decyzji, czy do Moskwy poleci.