Skopali chłopaka za namową Peji. A policja nic

Maja Sałwacka
2010-04-09 , aktualizacja: 09.04.2010 13:38
A A A Drukuj
Peja w zielonogórskim sądzie pojawił się ubrany w szare spodnie i czarną koszulę włożoną w spodnie. Był gładko ogolony, na przegubie dłoni miał złoty zegarek Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta Peja w zielonogórskim sądzie pojawił się ubrany w szare spodnie i czarną koszulę włożoną w spodnie. Był gładko ogolony, na przegubie dłoni miał złoty zegarek
Hiphopowiec Peja jesienią nawoływał ze sceny do pobicia 16-latka z Żagania. Sąd uznał go za winnego i nakazał zapłacić karę grzywny oraz odszkodowanie. Kary unikną natomiast sprawcy pobicia. Śledczy umorzyli postępowanie, bo... napastnicy rozpłynęli się w powietrzu.
O winobraniowym koncercie Peji w Zielonej Górze mówiła cała Polska. Raperowi puściły nerwy, bo jeden z fanów stojących pod sceną cały czas pokazywał mu środkowy palec. Peja nie wytrzymał. Krzyczał ze sceny: "Ty, kurwa, pedale, jak ja rapowałem, ty dziwko, to ty nie wiedział kurwa, jak się masz wysrać kurwa". Potem rzucił do tłumu: "Wiecie co robić, wiecie co z nim zrobić? Rozjebać w chuj. Wszystko na mój koszt!".

Sprawę jako pierwszy opisał serwis Alert24.

Kilkunastu mężczyzn rzuciło się, jak się później okazało, na niewinnego chłopaka. Peja bójkę skomentował krótko: - Tak kończą frajerzy. Film z nagraniem całej bójki krążył przez wiele miesięcy w internecie. Wyraźnie widać na nim, jak kilku młodych, umięśnionych mężczyzn kopie chłopaka, który zgina się w pół, by uniknąć ciosów.



Peja skazany za podżeganie do pobicia...

W listopadzie prokuratorzy postawili raperowi zarzut podżegania do pobicia 16-letniego Marcina. Wokalista przyznał się do zarzucanych mu czynów. Na pierwszej rozprawie przeprosił chłopaka. Stwierdził, że doszło do pomyłki, chłopak oberwał przypadkiem.

Kilka dni temu sąd uznał hiphopowca za winnego. Nakazał zapłacić blisko 17 tys. zł - na pokrycie kosztów sądowych, grzywny, opłacenie nawiązki na cele społeczne oraz wypłatę 5 tys. zł zadośćuczynienia dla poszkodowanego 16-latka.

...ale Ci, którzy bili, są bezkarni

Tymczasem "Gazeta" ustaliła, że sprawcom pobicia cała sprawa ujdzie na sucho. Kilka tygodni temu zielonogórska prokuratura rejonowa umorzyła śledztwo. - Z powodu niewykrycia sprawców przestępstwa - przyznaje Alina Dobrowolska, p.o. rzecznika prokuratury. Podkreśla, że śledztwo w całości prowadziła zielonogórska policja. Niestety mundurowi nie ustalili personaliów ani jednego z mężczyzn, którzy uczestniczyli w pobiciu.

Słabe nagrania, nic nie widać

Na koncercie bawiło się ponad 2 tys. osób. Całe zajście zostało zapisane na miejskim monitoringu, sfilmowane przez fanów Peji, a także przez firmę ochroniarską. Mimo to policjanci nie zdołali wyłuskać z tak obszernego materiału żadnego ze sprawców. Nie opracowali nawet ani jednego rysopisu. Tłumaczą się słabą jakością nagrań.

- Zapisy nie pozwoliły na wyodrębnienie jednoznacznych wizerunków osób, a zebrany materiał dowodowy w całej sprawie nie pozwolił na przedstawienie zarzutów - tłumaczy Małgorzata Stanisławska, rzecznik zielonogórskiego komendanta.

Wszystkich przesłuchaliśmy i nic...

Efektów nie przyniosły także działania operacyjne. Policjanci, bazując na zeznaniach uczestników koncertu, nie wpadli na trop przestępców. Choć całe zajście widziały setki osób. Komenda nie podaje, ile osób przesłuchano w tej sprawie.

- Przesłuchaliśmy wszystkich świadków, których dane ustaliliśmy w trakcie prowadzonego postępowania - zapewnia jedynie Małgorzata Stanisławska, rzecznik zielonogórskiego komendanta policji. Zdradza natomiast, że kilkanaście osób podejrzewanych o udział w bójce musiało stawić się na komendzie, by poddać się tzw. typowaniu. Ale żadna z nich ostatecznie nie usłyszała zarzutów.

- Na każdym etapie postępowania prokuratorzy mają prawo wskazywać w swoich wytycznych kierunki prowadzenia postępowania i czynności do wykonania. Uwag nie było - dodaje rzecznik zielonogórskiej policji.

Alina Dobrowolska przyznaje, że prokuratorzy poprosili o uzupełnienie wykonywanych czynności, ale dopiero po tym, gdy ojciec chłopca złożył zażalenie na decyzję o umorzeniu śledztwa.

Akta sprawy trafiły do sądu, który oceni, czy decyzja śledczych była słuszna, a także czy wykorzystano wszystkie "ścieżki", by ustalić winnych. Może zadecydować o ponownym wszczęciu postępowania i ewentualnym uzupełnieniu dokumentacji.

Peja nie chciał odpowiedzieć na pytanie dziennikarza "Gazety" czy fani, którzy pobili 16-latka, powinni zostać ukarani.

- Nie mam nic do powiedzenia - uciął.

Czekamy na Wasze opinie na forum

Podziel się