Janusz Palikot jest oburzony wpisem na blogu Joanny Muchy, w którym posłanka broni premiera, a do niego zwraca się słowem "wara". Mucha krytykuje go za wymyślanie wewnętrznych konfliktów między Donaldem Tuskiem a szefem klubu Grzegorzem Schetyną. Uważa, że Palikot robi to tylko dlatego, że boi się o przywództwo partyjne w regionie lubelskim, w którym od niedawna ma konkurenta w postaci Włodzimierza Karpińskiego, którego popiera sam Schetyna.
Jednak to co najbardziej rozzłościło Palikota to
zakończenie wpisu na blogu Joanny Muchy: "My wszyscy - posłowie, senatorowie, członkowie PO - wszyscy stoimy po stronie Donalda Tuska. Nie waż się mieszać Premiera do swoich prywatnych, śmiesznych wojenek. Wara."
"Czy jestem dla Ciebie psem?" Dramatyczne pytanie Palikota Jak powiedział w Radiu Zet Palikot, używanie takiego języka między kolegą i koleżanką tej samej partii, "jest tragiczne". "(...) Wara" odnosi się jednak do zwierząt, i że nie powinno się go używać w relacjach pomiędzy członkami partii. Dlatego martwi mnie ten sposób odzywania się do mnie przez Joannę. Czy naprawdę jestem dla Ciebie czymś w rodzaju psa? Wierzę, że nie" - dodał w krótkiej
notce na swoim blogu.
- To sytuacja, która tego wymagała. Janusz Palikot zrobił coś niedopuszczalnego. W swoim własnym interesie wymyśla sytuację konfliktu, dzieło PO, by uzyskać dla siebie efekt większej liczby głosów - odpowiedziała dziś Palikotowi w
TVN24 Mucha.
Jak dodała, przepraszać nie zamierza, bo nie ma za co. - To słowo mocne, ale nie obraźliwe - podkreśliła.
Zdementowała też, jakoby ona i Palikot byli kiedyś "politycznymi przyjaciółmi" (według medialnych doniesień, Mucha znalazła się na lubelskiej liście wyborczej PO właśnie dzięki wpływowemu w regionie biznesmenowi). - To mit - stwierdziła.
- W Platformie jest miejsce dla Palikota. Jest miejsce dla wszystkich, tylko Janusz musi zacząć działać dla Platformy - podsumowała działalność Palikota.