Na prośby, by zamilkli i pozwolili kontynuować spotkanie, nie przestawali ubliżać jego uczestnikom, wśród których był m.in. przedstawiciel oddziału Stowarzyszenia więźniów obozów koncentracyjnych i gett z Izraela Mychajło (Michaił) Sidko.
"Bandera bohater, AK to okupanci" Na konferencji prasowej, jak pisze agencja Interfax-
Ukraina, miała być poruszona sprawa złożenia w kijowskim sądzie przez Międzynarodowy ukraiński związek uczestników wojny wniosku z żądaniem uznania za nielegalny dekretu prezydenta Wiktora Juszczenki o nadaniu pośmiertnie tytułu Bohatera Ukrainy przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Stepanowi Banderze.
Jak powiedział ks. Isakowicz-Zaleski, konferencja została przerwana zanim na dobre się rozpoczęła. - Do sali konferencyjnej wtargnęła grupa 20 młodych osób. Na początku nikomu nie przeszkadzali i siedzieli cicho, ale jak gospodarze witali gości, to posypały się antysemickie i antypolskie hasła: "Bandera bohater, AK to okupanci", a uczestnicy konferencji usłyszeli też inwektywy pod swoim adresem - relacjonuje krakowski duchowny.
"Żelazny argument" przeciwko Euro 2012 na Ukrainie - W całej awanturze na szczęście nikt nie ucierpiał i nie doszło do rękoczynów. Wszystko trwało ok. 45 minut, po czym rozeszliśmy się, bo nie można było powiedzieć ani jednego słowa - podkreślił Isakowicz-Zaleski. W jego ocenie, tego typu awantury są "żelaznym argumentem", aby EURO 2012 nie odbywało się na Ukrainie. Zapowiedział, że uczestnicy przerwanej konferencji zwrócą się z pisemnym apelem do prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza o anulowanie Banderze przyznanego mu pośmiertnie tytułu Bohatera Ukrainy.
Bandera był przywódcą jednej z frakcji OUN, której zbrojne ramię - UPA, obarczane jest odpowiedzialnością za prowadzone od wiosny 1943 roku czystki etniczne ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. W Polsce przeciwko gloryfikacji Bandery i UPA protestowały środowiska kresowe. Jednym z organizatorów protestów był ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.