Stanisław Wokulski, główny bohater "Lalki" Bolesława Prusa, podejmuje próbę samobójczą, gdy dociera do niego, że Izabela Łęcka nim pogardza. Dochodzi to tego podczas podróży z Warszawy do Krakowa - w pociągu (gdzie m.in. Łęcka flirtuje z innym). Wokulski wysiada na pierwszej stacji - właśnie w Skierniewicach - i oszołomiony kładzie się na torach, pod nadjeżdżający pociąg. Ratuje go kolejarz Wysocki, który zna Wokulskiego i ma u niego dług wdzięczności.
Władze Skierniewic postanowiły wykorzystać ten motyw do promocji miasta. Niektórzy mieszkańcy są dalecy od zachwytów. - Co to ma symbolizować? Kult samobójców? - mówi dla Faktów
TVN pani Elżbieta, mieszkanka miasta. - Beznadziejny pomysł. Takich rzeczy nie powinno się umieszczać na pomniku - dodaje pan Bolesław.
Władze są przekonane o słuszności swego planu. - To po prostu rzeźba, która ma zwrócić uwagę na Skierniewice - mówi w Faktach wiceprezydent miasta Dorota Rustowska dodając, że pomnik będzie optymistyczny, bo Wokulski przecież w końcu samobójstwa nie popełnił. [Pani urzędnik się myli - Wokulski ostatecznie wysadza się w powietrze w ruinach zamku - red].
"Przed popełnieniem tragicznego kroku uratował go skierniewicki kolejarz. Na pamiątkę tego wydarzenia nasz Wokulski będzie przyjmował listy od nieszczęśliwie zakochanych" - czytamy na stronie skierniewickiego magistratu.
Pomnik Wokulskiego ma być gotowy w połowie maja. Będzie kosztował 60 tys. zł. Odsłonięcie rzeźby zaplanowane zostało na 9 października. Jedną z imprez towarzyszących uroczystości będzie "Prusówka" - impreza organizowana od kilkudziesięciu lat przez Liceum Ogólnokształcące im. B. Prusa.