W Poznaniu więcej miejsc w przedszkolach. Bo więcej sześciolatków pójdzie do szkoły

Karol Kański
30.03.2010 , aktualizacja: 30.03.2010 11:41
A A A Drukuj
Jest o wiele lepiej, niż rok temu. W Poznaniu do przedszkoli rodzicom udało się zapisać zdecydowanie więcej dzieci. Stało się, tak bo spora część rodziców sześciolatków zdecydowała się posłać dzieci do szkoły.
Przedszkolaki
Fot. Paweł Piotrowski / AG
Przedszkolaki
Nabór do przedszkoli zakończył się, ale raporty z placówek jeszcze spływają. Z danych, które trafiają do urzędników jasno wynika, że większość rodziców może być spokojna. - Ich dzieci dostaną się do przedszkoli. Ciągle mamy wolnych jeszcze ponad 100 miejsc - mówi TOK FM Elżbieta Przybylak z Wydziału Oświaty UM. Bez problemu dzieci dostaną się np. do nowo otwartego przedszkola na ul. Księżycowej na Grunwaldzie. - Na chętnych czeka tutaj aż 60 miejsc - dodaje Przybylak.

Problemy z zapisaniem dzieci mają natomiast rodzice na Piątkowie i Naramowicach. Nowe bloki pojawiają się tu jak grzyby po deszczu, ale niestety przedszkoli nie przybywa. Urzędnicy potwierdzają, że dzieci w tych dzielnicach jest bardzo dużo, a istniejące przedszkola nie są w stanie przyjąć wszystkich. Identyczna sytuacja jest na Podolanach, Strzeszynie, Ławicy oraz Szczepankowie. - Również w tym roku nie wszystkie dzieci z tych dzielnic znajdą w swojej okolicy miejsce. Dlatego warto, by rodzice mieli w rezerwie inną, mniej obleganą placówkę - podkreśla dyrektor Wydziału Oświaty UM.

Listy z przyjętymi dziećmi zostaną wywieszone 26 kwietnia. Ale już teraz wiadomo, że chętniej rodzice będą od września przenosić 6-latki do pierwszych klas. - Na dziś zapisanych mamy ok. 920 dzieci, to o 600 więcej niż obecnie. Z tego możemy utworzyć 21 klas złożonych z samych sześciolatków - mówi Elżbieta Przybylak. Co sprawiło, że rodzice przedszkolaków zainteresowali się podstawówkami? - Po prostu zrozumieli, że ich pociechy są świetnie przygotowane, by pójść już do 1 klasy - uważa Przybylak. Przyznaje, że dzięki temu uda się przyjąć do przedszkoli więcej maluchów. - Za to należy się tym rodzicom wielki ukłon - podkreśla.

Urzędnicy nie mają wątpliwości, że o ich sukcesie zdecydowała też kampania informacyjna, czyli "drzwi otwarte", na których psycholodzy, pedagodzy i nauczyciele nauczania początkowego przekonywali rodziców sześciolatków do posłania dzieci do szkoły. Miasto przygotowało informator o podstawówkach, w którym rodzice mogli się dowiedzieć np. jak wyglądają sale lekcyjne, czy jak długo ich dziecko może zostać w świetlicy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się