Zielona Góra: Ruszył proces Pei, grozi mu do trzech lat

tan, PAP, ga
30.03.2010 , aktualizacja: 30.03.2010 10:49
A A A Drukuj
Wściekły Peja nawoływał widzów do ''zajęcia'' się obrażającym go 15-latkiem. Chwilę potem chłopak został pobity Wściekły Peja nawoływał widzów do ''zajęcia'' się obrażającym go 15-latkiem. Chwilę potem chłopak został pobity
Rusza proces rapera Pei, oskarżonego o publiczne nakłanianie do pobicia 15-latka. Na koncercie Peja krzyczał ze sceny do tłumu, że "wie co ma zrobić z frajerem". Chłopak został pobity. Rano w Zielonej Górze rozpoczęła się pierwsza rozprawa. Raperowi grożą trzy lata więzienia.
Peja w sądzie
Fot. Sebastian Rzepiel/AG
Peja w sądzie
Peja na procesie
Fot. Sebastian Rzepiel/AG
Peja na procesie
Zarówno Peja jak i pokrzywdzony stawili się w sądzie. Przed wejściem do budynku raper nie odpowiadał na pytania dziennikarzy.

Na wniosek obrońcy rapera przed rozprawą odbyło się posiedzenie ws. warunkowego umorzenia sprawy; wzięli w nim udział oskarżony i pokrzywdzony oraz ich mecenasi. Sąd nie uwzględnił wniosku o warunkowe umorzenie sprawy. Oskarżyciel posiłkowy wniósł do sądu o 15 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonego.

Peja przeprosił. "Dla mnie to był anonimowy tłum"

Po odczytaniu aktu oskarżenia, Peja zaczął składać wyjaśnienia. Przeprosił pobitego chłopaka. Jak dodał, wcześniej nie miał okazji tego zrobić. Przyznał, że postąpił źle. Mówił, że człowiek, który pokazywał mu podczas koncertu wulgarne gesty, w końcu wyprowadził go z równowagi, a on zniżył się do jego poziomu. Swoją reakcję określił jako naganną.- Przyznaję się do winy z jedynym wykluczeniem, że nie namawiałem do pobicia wymienionego pokrzywdzonego; dla mnie to był anonimowy tłum. Zdaję sobie sprawę z tego, co się zdarzyło - powiedział Peja. Zaznaczył, że za bezpieczeństwo podczas koncertu odpowiadała także ochrona.

Do Zielonej Góry przyjechał także przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami Ryszard Nowak. Przed rozprawą poinformował, że zamierza być świadkiem i przekazać sądowi informacje na temat kilku innych czynów Pei, które uważa za przestępcze.

Do incydentu doszło we wrześniu ubiegłego roku. Trzy dni po koncercie sprawę nagłośnił Alert24, po tym jak do serwisu wysłano amatorskie nagranie z koncertu, a za nim inne ogólnopolskie media.



Na filmie raper wyzywa 15-letniego chłopca i nawołuje do tłumu, żeby go zlinczował. - Ty, kur.., pedale, jak ja rapowałem ty dziwko, to tyś nie wiedział kur... jak się masz wysr... kur... - wyzywał młodego chłopaka muzyk. Rozjuszyło go to, że chłopak stojąc pod sceną pokazywał mu obraźliwe gesty rękoma. - Wiecie co robić, wiecie co z nim zrobić? Rozjeb... w chu... - nawołuje raper ze sceny, na co tłum ochoczo reaguje. Kilkanaście osób rzuca się na chłopaka, jest bity i kopany, co Peja z satysfakcją kwituje ze sceny: "tak kończą frajerzy".

33-latek przyznał się do zarzutów w prokuraturze i chce dobrowolnie poddać się karze. Jeśli Peja zostanie skazany, grozi mu do trzech lat więzienia.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się