3D made in Poland

Maja Staniszewska
2010-03-23 , aktualizacja: 23.03.2010 20:08
A A A Drukuj
Trójwymiarowe filmy to prawdziwa machina do zarabiania pieniędzy. Polscy filmowcy, choć z rezerwą, ostrzą sobie zęby na nową technikę. Pierwsze efekty zobaczymy pod koniec września
Jerzy Hoffman
Fot. Maciej Zienkiewicz / Agencja Gazeta
Jerzy Hoffman
ZOBACZ TAKŻE
>> Gustaw, kot z nadwagą...

Daliśmy się porwać trójwymiarowej technologii w kinie. "Avatar" został najpopularniejszym i najbardziej dochodowym filmem zagranicznym w polskich kinach po 1989 r. (ponad 3,5 mln widzów). Świetnie radzi sobie "Alicja w Krainie Czarów" (800 tys. przez trzy tygodnie wyświetlania). W mniejszych miastach na projekcje 3D bilety trzeba rezerwować z tygodniowym wyprzedzeniem. A w kolejce czekają następne przeboje - "Starcie tytanów", "Toy Story 3", "Shrek Forever".

- Ja nie będę rysował filmów w 3D - mówi Mariusz Wilczyński, twórca animacji i wykładowca w łódzkiej Filmówce. - Ale cztery piąte moich studentów pracuje w tej technologii. Nie wiemy, czy 3D to przyszłość, czy chwilowa moda po genialnym w formie "Avatarze". Sądzę, że kino zwyczajne i trójwymiarowe będą się rozwijać obok siebie - mówi Wilczyński.

- To trochę tak jak z dźwiękiem. Dziś nikt już sobie nie wyobraża w kinie filmu niemego, ale przejście na dźwięk trwało - mówi Paweł Ziemilski, student reżyserii łódzkiej szkoły. - Pierwsze filmy w nowej technologii są dość proste, żeby nie powiedzieć prostackie, po to, żeby oswoić widza. Teraz technologia służy raczej pokazaniu głębi. Ale nie wiem, czy skorzystam z technologii 3D.

W sierpniu ruszają zdjęcia do nowego filmu duetu Lampka - Zatorski (m.in. "Nigdy w życiu" i "Dlaczego nie!"). "Tylko mnie nie strasz!" będzie komedią z dreszczykiem, w której rodzimym gwiazdom towarzyszyć będą duchy. Szczegóły produkcji są owiane tajemnicą, ale wiadomo, że ekipa szuka wsparcia za granicą, bo w Polsce nie ma na razie specjalistów od kręcenia w trójwymiarze. Próby kamerowe trwają, prowadzi je operator Piotr Wojtowicz (m.in. seriale "Ekstradycja" i "Kryminalni", z filmów ostatnio "Różyczka").

- Ten film to duże wyzwanie, ale musimy je podjąć, bo jeśli nie wejdziemy w technologię 3D, zostaniemy w tyle - mówi Ryszard Zatorski, reżyser. Nad realizacją najnowszego filmu - "Bitwy warszawskiej 1920" - równocześnie w wersji 2D i 3D zastanawia się Jerzy Hoffman. Prace na planie zaczną się 28 czerwca. Wciąż trwają zdjęcia animowane do polsko-brytyjskiej koprodukcji "Maszyna latająca" (tytuł roboczy "Projekt Chopin"), w którą zaangażowani są m.in. studenci Mariusza Wilczyńskiego. Film łączący zdjęcia aktorskie z animacją poklatkową będzie miał premierę kinową pod koniec września.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Podziel się