Prokurator prowadzący śledztwo skierował do biegłych 22 pytania, dotyczące obrażeń, jakie odniósł Pyjas. Odpowiedź mają dać wyniki badań kości.
Szef pionu śledczego krakowskiego
IPN Piotr Piątek poinformował, że zarządzenie o przeprowadzeniu ekshumacji wydano 22 marca.
Według IPN ekshumacja ma doprowadzić do ostatecznych "ocen w kwestii mechanizmu i przyczyn śmierci Pyjasa". Krakowski IPN, który prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Pyjasa podkreślił, że pozostaje "w kontakcie z rodziną" Pyjasa.
Wątpliwości rodziny Tymczasem rodzina Stanisława Pyjasa jest w tej sprawie podzielona. Przeciwna ekshumacji jest między innymi matka, zgodę na ekshumację wyraziły dwie siostry.
Kuzyn Stanisława Pyjasa - Piotr przypomniał wypowiadając się dla TVP Info, że IPN deklarował kilka dni temu, iż uszanuje wolę rodziny. - Uważam, że to do końca nie jest uszanowane, zwłaszcza po tym nagłośnieniu tego wszystkiego w mediach - powiedział.
Piotr Pyjas przyznał, że zgodę na otworzenie grobu jego kuzyna wyraziły dwie siostry opozycjonisty. Dodał jednak, że przeciwna tej decyzji jest matka Stanisława Pyjasa, a także niektórzy inni członkowie rodziny, w tym on sam. Uważa, że ekshumacja nie przyczyni się do wyjaśnienia okoliczności śmierci opozycjonisty. Siostra Pyjasa Alicja Przybysz powiedziała
TVN 24, że wolałaby by nie doszło do ekshumacji, ale ma nadzieję że pozwoli ona jednak wyjaśnić wszystkie wątpliwości.
W czwartek prezes Instytutu Pamięci Narodowej
Janusz Kurtyka ogłosił, że prokuratorzy prowadzący śledztwo ws. śmierci Stanisława Pyjasa zdecydowali o ekshumacji jego zwłok.
- Decyzja została już podjęta, chociaż nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy to nastąpi, bowiem to jest już decyzja prokuratora - mówił Kurtyka.
Dwie różne hipotezy Według prezesa IPN w sprawie Pyjasa nie można wykluczyć czy było to zabójstwo z premedytacją lub swoisty "wypadek przy pracy". - Przy obecnym stanie wiedzy wciąż nie możemy jeszcze przesądzać, która z tych dwóch hipotez jest bardziej prawdopodobna - zaznaczył.
Kurtyka podreślił, że za wcześnie jest mówić o ewentualnych zarzutach dla sprawców. - Wszystkie osoby, które jeszcze żyją, a które mogły być zaangażowane w inwigilację Stanisława Pyjasa bądź też jego zastraszanie, mogą spodziewać się zarzutów, również osoby, które mataczyły w śledztwie po zabójstwie" - mówił szef IPN.
Ekshumacja wpisuje w tok śledztwa Bogusław Sonik, przyjaciel Stanisława Pyjasa, a dziś europoseł PO, uważa, że "prawda czy tajemnica śmierci Staszka Pyjasa nie tkwi w grobie, tylko tkwi w strukturach Służby Bezpieczeństwa i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych".
Sonik zacytował też fragment oficjalnego protokołu z sekcji zwłok Pyjasa z 1977 r. i przytoczył zapisy o rozległych obrażeniach lewej części twarzy, jakich doznał Pyjas. Powołując się na ten dokument, Sonik powiedział, że "wiadomo po prostu, że (Pyjas) został pobity".
Zdaniem Ryszarda Terleckiego, historyka i posła PiS, działania IPN "są oczywiście spóźnione o 20 lat i to jest jedna z tych spraw, które kompromitują polski wymiar sprawiedliwości, już niepodległego państwa polskiego".
Jednocześnie Terlecki przypomniał, że w sprawie śmierci Pyjasa są nowe dokumenty, a także dwóch nowych świadków, w tym osoba, która prawdopodobnie najpóźniej widziała żywego Pyjasa. - Ta ekshumacja logicznie się wpisuje w tok śledztwa - powiedział Terlecki.
-
Prokuratura, a taką instytucją jest pion śledczy IPN, ma prawo przeprowadzić ekshumację dla poznania prawdy i przyczyn śmierci człowieka. Zwykle decyduje się na ten krok, jeśli nie ma innej możliwości dokonania ustaleń - powiedział mec. Bogdan Borkowski, pełnomocnik rodziny Olewników, na wniosek której gdańska prokuratura przeprowadziła niedawno ekshumację zwłok Krzysztofa Olewnika.
Prezes IPN pytany, czy ekshumacja po tylu latach może cokolwiek wyjaśnić, odparł: "to już musimy pozostawić ocenie specjalistów, którzy będą analizowali szczątki zamordowanego opozycjonisty".
Według ministra Kwiatkowskiego, mimo znacznego upływu czasu, ponad 30 lat, biegli stwierdzili, iż "pewne badania mogą być przeprowadzone w oparciu o badania kości".
Przed przejęciem śledztwa do IPN prowadzący je wówczas w Prokuraturze Okręgowej prok. Krzysztof Urbaniak mówił, że dwie niezależne opinie lekarskie dotyczące obrażeń Stanisława Pyjasa, uzyskane w latach 90., nie budzą żadnych zastrzeżeń, ponieważ zawierają szczegółowe kwestie i są oparte na autorytecie lekarzy.
Ponadto obrażenia Stanisława Pyjasa zostały udokumentowane na szczegółowych fotografiach dużego formatu. Fotografie te w toku śledztwa krakowskiej prokuratury zostały razem z innymi materiałami przedstawione do konsultacji policjantom z tzw. wydziału X Małopolskiej Komendy Wojewódzkiej Policji. Specjaliści na podstawie tych materiałów wykluczyli, by do powstania obrażeń Stanisława Pyjasa przyczyniła się broń palna.
5 śledztwo ws. śmierci Pyjasa Ciało Stanisława Pyjasa znaleziono 7 maja 1977 r. w bramie kamienicy przy ul. Szewskiej w Krakowie. Prokuratura umorzyła wówczas śledztwo, podając, że Pyjas "spadł ze schodów". Dla przyjaciół i znajomych Pyjasa ta wersja okoliczności jego śmierci była od początku niewiarygodna; wiedzieli, że interesowała się nim bezpieka.
Śledztwo wznowiono w 1991 r., a potem jeszcze kilkakrotnie podejmowano i umarzano z powodu niemożności wykrycia sprawców. Obecnie sprawę bada krakowski IPN. Jest to już piąte śledztwo ws. śmierci Pyjasa. Krakowski IPN przejął je formalnie 21 maja 2008 roku w związku z pojawieniem się nowych dokumentów.
Do tej pory zarzuty utrudniania śledztwa z lat 70. przedstawiono sześciu osobom. Według prokuratury, w wyniku ich działalności zaprzepaszczono szanse na ustalenie okoliczności śmierci Pyjasa. Trzech z oskarżonych zmarło w toku postępowania, dwóch zostało prawomocnie skazanych, zaś proces przeciw b. wiceministrowi SW gen. Bogusławowi Stachurze, z powodu złego stanu zdrowia oskarżonego, został zawieszony, a po jego śmierci umorzony.
Śmierć Stanisława Pyjasa była impulsem do utworzenia w 1977 r. Studenckiego Komitetu Solidarności.