Podczas niedzielnej debaty Bronisław Komorowski powiedział, że był zawsze przeciwnikiem kary śmierci, eutanazji, aborcji. Jak dodał, opowiada się za metodą
in vitro i za "testamentem życia".
Komorowski: Współfinansowanie, ale... - 20 proc. młodych małżeństw w Polsce ma problemy z uzyskaniem dziecka, to byłaby straszliwa bezduszność skazywanie tych ludzi na brak nadziei na własne dzieci - powiedział Komorowski. Podkreślił, że in vitro powinno być współfinansowane przez państwo, jednak nie we wszystkich przypadkach.
- Państwo ma prawo traktować wydatek z budżetu, jako swoistą inwestycję. Państwo powinno refundować zabieg in vitro tylko wtedy, gdy jest szansa, że urodzą się dzieci zdrowe i będą później dobrze wychowane - dodał. Co miał na myśli marszałek? Jak później precyzował, chodzi o to, że szans na wychowanie dzieci nie mają np. starsi rodzice. Dofinansowanie in vitro powinno być więc ograniczone. - Państwo powinno wydawać pieniądze tak, by była korzyść i dla obywateli i dla państwa - mówił.
Sikorski: Sprawa jest poważna, projekt jak najszybciej Radosław Sikorski zadeklarował, że opowiada się za projektem posłanki PO Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w sprawie in vitro. - Mam nadzieję, że projekt ten trafi do prac sejmowych jak najszybciej, bo sprawa jest rzeczywiście poważna - zaznaczył sugerując tym samym, że prace nad tym projektem opóźnia marszałek Sejmu. Kidawa-Błońska proponuje, aby dopuścić możliwość tworzenia zarodków nadliczbowych, ich mrożenie i selekcję przed implantacją do organizmu kobiety. Zgodnie z jej propozycją, in vitro ma być dostępne także dla par żyjących w konkubinacie.
Sikorski uważa natomiast, że pary powinny płacić za in vitro z własnej kieszeni. - W przyszłości zobaczymy - podkreślił.
"Kara śmierci dla komendanta Auschwitz nie była zła" Sikorski szerzej wypowiedział się także w kwestii kary śmierci. Powiedział, że generalnie jest przeciwny, ale "trudno byłoby zarzucać" państwu polskiemu, że źle zrobiło skazując na śmierć komendanta obozu Auschwitz (Rudolfa Hoessa - przyp. mar) czy też oczekiwać, że Amerykanie nie skażą na śmierć Osamy bin Ladena, jeśli go złapią. Sprytny zabieg retoryczny - pod publiczkę i zgodnie z przekonaniami tzw. szarego Polaka.