Fot. Paweł Radzewicz/TOK FMZadowolony Marek Kamiński po dopłynięciu do Gdańska
Marek Kamiński zakończył Ekspedycję Wisła. Przez dwa tygodnie płynął samotnie wzdłuż królowej polskich rzek - po to by udowodnić jej królewskość i zwrócić uwagę na to jak słabo wykorzystujemy jej potencjał.
Fot. Paweł Radzewicz/TOK FM
Zadowolony Marek Kamiński po dopłynięciu do Gdańska
Fot. Paweł Radzewicz/TOK FM
Zadowolony Marek Kamiński po dopłynięciu do Gdańska
Na mecie na Wyspie Sobieszewskiej w Gdańsku czekał na podróżnika tłum ludzi. - Podziwiam go - powiedziała reporterowi TOK FM jedna z gdańszczanek - To musiało być bardzo trudne. Zwłaszcza, że mało brakowało, a przedzierałby się tu przez krę - powiedziała. - Wisła jest zdecydowanie za słabo wykorzystywana - dodała inna - na biegunach może było trudniej, ale tu cel jest szczytniejszy.
Marek Kamiński zadowolenia z sukcesu nie krył - Jeśli przekonałem kogoś do Wisły, to moja wyprawa nie była na darmo - mówił jeszcze siedząc w kajaku - Państwa obecność tutaj jest dowodem sukcesu ekspedycji - mówił.
Wisła jest rzeką, która zasługuje na większe zainteresowanie - mówił podróżnik - Jest niezwykła. Woda z niej smakuje bardzo dobrze, ryby też - przekonywał wyjmując termos - nawet teraz się jej napiję. Najtrudniejsze było płynięcie od świtu do zmroku, nieraz po ciemku - wspomina - potem to codzienne rozkładanie namiotu... Dziękuję wszystkim, którzy tu przyszli i wszystkim, którzy pozdrawiali mnie na trasie - zakończył dumny Kamiński.