To oznacza, że władze partii będą mogły później dokładnie sprawdzić, na kogo oddał swój głosował każdy z działaczy - na Radosława Sikorskiego czy Bronisława Komorowskiego.
Członkowie PO głosując, w internetowym formularzu muszą bowiem podać swoje imię, nazwisko, miejsce zamieszkania (region oraz wielkość miejscowości), a nawet numer PESEL. Bez podania tych danych głos jest nieważny. Jak tłumaczy PO, są one potrzebne "w celu wykluczenia udziału w głosowaniu osób niepowołanych".
- To będzie wiedza tylko dostępna dla członków komisji wyborczej. Nie będzie później wykorzystywana - zapewnia nas Tomasz Tomczykiewicz z PO. - Ale w partyjnym statucie przecież macie zapisane, że wewnętrzne wybory w partii są tajne - dopytujemy. - To nie są wybory do władz Platformy, bo tylko takie są tajne. Prawybory nie podlegają statutowi - odpowiada Tomczykiewicz.
Ekspert: To sondaż, a nie wybory Wybór przez Platformę takiego systemu do głosowania dziwi Grzegorza Gądka ze Stowarzyszenia Polska Młodych, które organizuje projekt "E-głosowanie w Polsce". - Istnieje przecież bezpieczny i przetestowany system do internetowego głosowania, gdzie działacze nie musieliby podawać swoich danych personalnych - zauważa Gądek i jednocześnie dodaje: - To głosowanie przypomina badanie sondażowe, a nie prawdziwe wybory.
Transmisja z debaty Komorowski-Sikorski na żywo w niedzielę od 13.00. Zapraszamy do oglądania i komentowania!