Osoby, z którymi rozmawiałyśmy, a które widziały ciało Stanisława Pyjasa, mówią o ranie na głowie. Ekshumacja może potwierdzić teorię o śmierci na skutek postrzału - Anna Ferens, współtwórca filmu "Trzej kumple" o Stanisławie Pyjasie i jego kolegach - Bronisławie Wildsteinie i Lesławie Maleszce.
Fot. STOWARZYSZENIE SIERPIEN 77
Ciało Stanisława Pyjasa znaleziono 7 maja 1977 r. w bramie kamienicy przy ul. Szewskiej w Krakowie. Prokuratura umorzyła wówczas śledztwo, podając, że Pyjas "spadł ze schodów". Dla przyjaciół i znajomych Pyjasa ta wersja okoliczności jego śmierci była od początku niewiarygodna, bo wiedzieli, że interesowała się nim bezpieka.
"Na głowie były ślady. Może od postrzału?"
Anna Ferens i Ewa Stankiewicz przygotowały dokument. "Trzech kumpli" pokazano w czerwcu 2008 roku. Dokumentalistki przedstawiły nagrania z rozmów z esbekami (często z ukrytej kamery) i prokuratorów, którzy po śmierci Pyjasa - nie mogli lub nie chcieli - dotrzeć do prawdy. - Jeżeli są powody, o których ja nie wiem, a wie prokurator, to ta ekshumacja ma sens. Warto wyjaśnić, co się działo ze Staszkiem przed śmiercią, bo to dzisiejsza medycyna jest w stanie ustalić - mówiła dziś w RMF FM Anna Ferens, współreżyserka filmu "Trzej kumple". - Jeżeli ustala się, na co zmarli faraonowie, to te 33 lata to nic - dodała.
Z ustaleń dokumentalistek wynikało, że Pyjas odkrył, że Lesław Maleszka jest Ketmanem - Dlatego SB postanowiła pozbyć się Staszka, by chronić dobrego agenta - mówiła dziś w audycji.
"Były ślady"
Czy Pyjas został postrzelony? - W ciele ślady postały, które mogą o tym świadczyć. Prokuratur Sołga, który prowadził śledztwo w 1977, mówił nam, że wiedział, że to było SB, ale nie chciał tego udowadniać, bo byłby idiotą - dodała Ferens. Mówił nam, że powinnyśmy zobaczyć sekcję zwłok, bo Pyjas miał "odszczypanie" z czaszki. Był postrzelony - dodała.
Mówi, że przekazała do IPN godziny nagrań ze świadkami. - Warto przeprowadzić rzetelne śledztwo - upiera się.
Nie upiera się jednak przy jednej wersji - Może było tak, że chcieli go tylko pobić i sprawy wymknęły się spod kontroli, a może nie. Trudno autorytarnie stwierdzić jak było - dodała.