Wiceszef Kancelarii Prezydenta przed hazardową: Nie lobbowałem

pc, PAP
18.03.2010 , aktualizacja: 18.03.2010 14:25
A A A Drukuj
Były wiceszef Kancelarii Prezydenta Robert Draba powiedział hazardowej komisji śledczej, że nie lobbował na rzecz Totalizatora Sportowego. Dodał, że pisma, jakie skierował do resortu finansów w 2007 r. w sprawie uwag Totalizatora, były standardową korespondencją. Spotykał się za to z prezesem Totalizatora Sportowego
Robert Draba podczas przesłuchania na komisji śledczej.
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Robert Draba podczas przesłuchania na komisji śledczej.
Były wiceszef Kancelarii Prezydenta Robert Draba zeznał przed hazardową komisją śledczą, że w 2006 r. spotkał się z ówczesnym prezesem Totalizatora Sportowego Jackiem Kalidą, który chciał, by prezydent wystąpił z inicjatywą ustawodawczą ws. ustawy hazardowej.

-Pan prezes Kalida, wydaje mi się, że telefonicznie umówił się na spotkanie. Przyszedł do kancelarii i przedstawił taką propozycję, żeby prezydent zechciał zająć się nowelizację ustawy hazardowej - relacjonował Draba.

Dodał, że Kalida pytał go, czy prezydent nie zechciałby zająć się inicjatywą ustawodawczą, lub nie zechciałby jej wnieść. Jak mówił, zdaniem Kalidy prace nad zmianami w ustawie hazardowej prowadzone w resorcie finansów szły w nieodpowiednim kierunku.

Draba zaznaczył jednak, że uznał, iż Kancelaria nie ma odpowiednich kompetencji i nie powinna zajmować się tą sprawą.

Relacjonował, że po tym spotkaniu Totalizator Sportowy przysłał do niego uwagi dotyczące przygotowywanego wówczas w Ministerstwie Finansów projektu nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych.

Sekrety korespondencji.

Zeznając przed komisją śledczą Draba powiedział, że korespondencję tą jedynie przesyłał do Ministerstwa Finansów. Podkreślił też, że podobnych pism do kancelarii wpływało bardzo wiele. Tłumaczył, że po prostu uznał, iż najlepiej przekazać je do odpowiedniego organu, jakim było Ministerstwo Finansów. Jak ocenił, gdyby pozostawił taką korespondencję, jak ta z TS bez odpowiedzi, mógłby się narazić na zarzut naruszenia prawa polegającego na niedopełnieniu obowiązków.

Draba, według materiału przekazanego śledczym z Kancelarii Premiera, w styczniu 2007 r. - będąc wówczas wiceszefem Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego - skierował do ówczesnej szefowej resortu finansów Zyty Gilowskiej prośbę o ustosunkowanie się do uwag, jakie do prezydenckiej kancelarii przekazał prezes Totalizatora Sportowego

Z kolei w marcu 2007 r. - zgodnie z materiałem dla komisji śledczej - Draba przekazywał jeszcze Gilowskiej przygotowane w Totalizatorze materiały prawne, finansowe i analityczne dotyczące projektowanych zmian w ustawie hazardowej z prośbą o ich ocenę i ewentualne wykorzystanie przez MF.

Jak zaznaczył, w jego pismach, które towarzyszyły przesyłanej korespondencji, nie było "żadnego stwierdzenia ocennego ani żadnej prośby o to, żeby minister finansów uwzględnił stanowisko Totalizatora Sportowego".

Draba zwrócił uwagę, że ze względu na to, iż prezydent ma inicjatywę ustawodawczą, wiele osób, instytucji i firm zgłasza się do niego oficjalną drogą, "prosząc o to, by zechciał ich wnioski uwzględnić".

-W związku z tym w tej korespondencji w sprawie TS niczego dziwnego nie widzę - zaznaczył Draba.

Według jego relacji, Ministerstwo Finansów udzieliło kancelarii ogólnej odpowiedzi, w której poinformowało, że toczą się prace nad ustawą, stanowisko TS jest znane i będzie uwzględniane lub nie w zależności od tego jak potoczą się prace nad projektem. Draba dodał, że po otrzymaniu odpowiedzi z MF także nie informował o tym prezydenta.

Pytany dlaczego w swoich pismach do resortu finansów pisał "proszę o poinformowanie prezydenta", odparł, że kancelaria pracuje dla głowy państwa i takiego zwrotu używa się zwyczajowo.

Nic nie wiadomo o spotkaniu z 'tajemniczym konsultantem'

Draba był też pytany o spotkanie Lecha Kaczyńskiego z prof. Józefem Blassem w USA. Nie potrafił jednak jednoznacznie określić, podczas którego wyjazdu prezydenta do Stanów Zjednoczonych doszło do spotkania z profesorem.

"Puls Biznesu" napisał w lutym 2007 r., że Józef Blass to "tajemniczy konsultant", któremu firma GTech zapłaciła 20 mln USD. Miały to być pieniądze za zdobycie wartego 300 mln dolarów 10-letniego kontraktu z Totalizatorem Sportowym na obsługę on-line sieci lottomatów.

-Byłem obecny u pana prezydenta, omawiałem jakieś kwestie, które dotyczyły moich obowiązków i na spotkanie, do sali, w której byliśmy z prezydentem, przyszedł pan prof. Blass - o ile sobie dobrze przypominam - w towarzystwie prof. Michała Kleibera i minister Ewy Junczyk-Ziomeckiej - relacjonował Draba. Jak dodał, była to najprawdopodobniej sala konferencyjna hotelu, gdzie zatrzymała się polska delegacja.

Jak mówił, niedługo po rozpoczęciu spotkania on wyszedł z sali, dlatego z prof. Blassem przywitał się "niemalże w drzwiach".

Dodał, że o ile pamięta, profesora przedstawiła mu Junczyk-Ziomecka. Zeznał, że nigdy nie rozmawiał z prezydentem ani z żadnym z uczestników tego spotkania o jego temacie. Nie potrafił też powiedzieć, czy spotkanie z prof. Blassem było zaplanowane, czy też było spotkaniem pozaprotokolarnym. Nie wiedział również, w jakim celu się odbyło. Jak zaznaczył, to nie on odpowiadał za ułożenie programu wyjazdu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się