- Amerykańscy naukowcy obliczyli że wystarczy 40 minut bycia w traumie powypadkowej, by w umyśle dziecka zaszły poważne zmiany - mówi
TOK FM Edward Polek, dyrektor stowarzyszenia Misie Ratują Życie, które organizuje akcję rozdawania pluszaków poszkodowanym maluchom. Dyrektor dodaje, że niestety na polskich drogach dzieci cierpią bardzo często. - Znam dziewczynkę, która straciła głos, bo przez godzinę siedziała w samochodzie z matką, która zginęła w wypadku - mówi Edward Polek i dodaje, że mały pluszak skutecznie odwraca uwagę dzieci od nieszczęścia które się wydarzyło. - Zawsze powtarzam, że to jest jedyna forma dozwolonej korupcji: dajemy dziecku misia, a ono odwdzięcza się zaufaniem. Wypadek to nie jest miejsce dla najmłodszych. dajemy mu pluszaka ma się do czego przytulić i wszystko wygląda inaczej.
Kształt i wygląd "misia ratownika" został wymyślony przez grono psychologów. - Chcieliśmy, żeby przypominał te misie z dzieciństwa - mówi Polek i dodaje, że miś ma dwa kolory. - Ma żółtą koszulkę a sam jest miodowy. Chodzi o to, żeby budzić u dzieci ciepłe skojarzenia - dodaje Polek.
Ratownicy medyczni mówią, że do tej pory zabierali zabawki własnych dzieci i przekonują, ze to naprawdę działa. - Rok temu trzy letni chłopczyk zobaczył u nas w samochodzie żyrafę. Powiedział, że będzie rozmawiał, jak damy mu zabawkę. Daliśmy mu i sytuacja się zmieniła. Mogliśmy założyć mu opaskę, opatrzyć, a przy okazji nie myślał o tym, że obok cierpi ktoś mu bliski - mówi ratownik medyczny Marcin Dąbski.
Organizatorzy akcji mówią, że do tej pory w Polsce
policja, straż i pogotowie rozdały już 90 tysięcy pluszaków. - W praktyce oznacza to niestety, że przez kilka lat przynajmniej tyle dzieci przeżyło
wypadek drogowy, a nie raz śmierć swoich najbliższych - mówi Edward Polek.