Marek Migalski jest przekonany, że przez koalicję z
SLD odszedłby od
PiS twardy antykomunistyczny elektorat. - Choć przyznaję, że jest w tym pewna kusząca rzecz: taki romans mógłby SLD zabić - zauważa europoseł. O ewentualnej koalicji parlamentarnej PiS-SLD mówił w czasie ostatniego kongresu PiS Adam Hofman, a niedawno także
Przemysław Gosiewski.
- Najwyraźniej szefostwo partyjne jest tak zdeterminowane, że może tworzyć rząd nawet z postkomunistami - mówi Migalski w "Gazecie Wyborczej". Jego zdaniem, koalicja PiS z Samoobroną i
LPR była możliwa, bo to byli "użyteczni idioci", którzy nie zagrażali idei IV RP. - Czerwoni to chłopcy wagi ciężkiej. Ich się nie da tak ograć, zadowolić perkalikami. Z nimi nie zrobilibyśmy ani kroku w stronę IV RP - podsumowuje. A koalicja medialna Pana nie boli? - pytają Agata Nowakowska i Dominika Wielowieyska. - Ja tego nie akceptuję. To się na nas zemści - przewiduje.
Jarosław Kaczyński musi być fajniejszy Co zrobić, by PiS miało szansę ponownie zdobyć władzę? - Kluczem do zwycięstwa PiS-u jest w jakimś sensie zmiana samego Jarosława Kaczyńskiego. Nie na kogoś innego, tylko na tego fajniejszego Jarosława Kaczyńskiego - uważa Migalski.
Zdaniem europosła, problemem jego partii jest... brak ideologii. - Żądam więcej PiS-u w PiS-ie. Martwię się, że ta ideowość, którą było widać przez parę lat, zaczyna być wypłukiwana - dodaje.
Cały wywiad czytaj w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"