Tłumik to jeden z najważniejszych elementów żużlowych motocykli. Dotychczas zawodnicy korzystali z głośnych, ale sprawdzonych. Od nowego sezonu nakazano im używanie nowego sprzętu - lepiej wyciszającego hałas zgodnie z normami Unii Europejskiej. Ograniczenie hałasu dotyczy stadionów, które są blisko domów i osiedli. W praktyce - wszędzie w Polsce.
Żużlowcy najpierw protestowali ze względu na koszty modernizacji sprzętu, ale później wstępnie się zgodzili na nowości. Kiedy jednak w marcu zaczęli treningi i mieli okazję sprawdzić jak działają nowe tłumiki, zaprotestowali. - Nie nadają się do jazdy. Nie ma szans, byśmy z nich korzystali - mówi Jarosław Hampel, lider Unii Leszno. - Na treningach temperatura była bliska zera, a silnik motocykla się przegrzewał! Co będzie latem w upale? - pyta inny reprezentant Polski, Adrian Miedziński z toruńskiego Unibaksu. Starych tłumików chcą też mistrz świata Jason Crump i najlepszy Polak Tomasz Gollob, którego argumenty przekonały szefów klubów. Szef Unibaksu Wojciech Stępniewski: - Jesteśmy po konsultacjach z prawnikami. Startujemy ze starymi tłumikami.
Pozostałe kluby również są gotowe na otwartą wojnę ze związkiem.
Zdaniem żużlowców nowe tłumiki wyciszają
maszyny tak, że urok żużla ginie. Są drogie - kosztują ok. 1 tys. zł. Zwalniają tempo maszyn i powodują, iż inne części motocykla się psują. Najczęściej - zacierają i przegrzewają. Za naprawy motocykli płacą zawodnicy.
Ale by stare tłumiki nadal można było wykorzystywać, potrzebna jest akceptacja PZMot. A ten zdania nie zmienia. Kilka dni temu szef związku Andrzej Witkowski przekazał zawodnikom i szefom klubów, że na stare tłumiki się nie zgadza.