Miarka się przebrała, Urban wyleciał, ale to nie rozwiązuje problemu

Robert Błoński
2010-03-14 , aktualizacja: 14.03.2010 20:34
A A A Drukuj
Legia przegrała czwarty mecz w sezonie, Jan Urban przestał być jej trenerem, a Mirosław Trzeciak dyrektorem. Choć solidnie zapracowali na dymisję, ich odejście nie rozwiązuje problemu. Jeśli właściciel marzy o wypełnionych trybunach na nowym stadionie, musi od nowa budować drużynę
Jan Urban
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Jan Urban
O dymisji Urban dowiedział się w autokarze, którym Legia wracała z Bytomia po porażce z Polonią. Trener żegnał się z każdym zawodnikiem z osobna.

Legioniści mają o czym myśleć. Nie stracili szansy na mistrzostwo, ale tylko dzięki zapaści Wisły. Zamiast wyprzedzić ją na prowadzeniu w lidze, doznali upokarzających porażek z ostatnią w lidze Odrą i Polonią, która ostatnie ligowe zwycięstwo odniosła w październiku. Po raz kolejny piłkarze Urbana sa fatalnie przygotowani fizycznie. Stać ich na bieganie przez 120 minut, ale biegają wolno, jednostajnym tempem. Nie są w stanie wyprzedzić rywala.

Piłkarze w białych rękawiczkach

Mecz w Bytomiu był dla Urbana pojedynkiem o posadę. Drużyna nie przejęła się losem trenera i znów zagrała beznadziejnie. Piłkarze pozbyli się Urbana, jakby nie chcieli pobrudzić sobie białych rękawiczek - w takich grał kreowany na lidera Maciej Iwański, który znów dośrodkowywał poniżej pasa.

Ale to właśnie takich piłkarzy Urban chciał w Legii. Chwalił przed właścicielami i zarządem, że będą grać jak Barcelona, że rozbiją rywali grą kombinacyjną, wymieniając podania w środku pola. Nie wiedział, co mówi? Przed przyjściem do Legii nigdy nie pracował z seniorami, a od 20 lat nie miał nic wspólnego z polską ligą. Teraz za to zapłacił.

Przez trzy lata Legia nie wypracowała stylu. Nie rozegrała dwóch kolejnych meczów na przeciętnym europejskim poziomie. Zdarzały się pojedyncze sukcesy (Puchar czy Superpuchar Polski), zwycięstwa z Wisłą czy Lechem, ale nigdy nie przełożyły się na spójną całość.

Po porażkach trener nie wahał się głośno narzekać, że jego gracze to nie doszkolone beztalencia. Zgadzał się, że ma przeciętną drużynę, której filarami są bramkarz i dwóch stoperów. W beznadziejnej lidze wystarczyło to do wicemistrzostwa Polski, choć w pierwszym sezonie Legia przegrała siedem z 30 meczów, a w drugim pięć. W tym ma cztery porażki w 20 spotkaniach.

Lepszych nie było?

Narzeka Urban, ale nie zrobił nic, by mieć lepszą drużynę.

Chwalono go, że nie boi się wprowadzić do drużyny młodych zawodników. Ale młodzi nie robią postępów. Skrzydłowy Maciej Rybus przez 1554 minuty strzelił w tym sezonie jednego gola (z wolnego) i ma jedną asystę. Co to za defensywny pomocnik Ariel Borysiuk, który chowa się za kolegów, podaje najczęściej wszerz boiska albo do tyłu? Od ośmiu miesięcy powtarzał, że potrzebuje konkurencji na ich pozycjach, ale żadnego zawodnika nie sprowadził.

Konsekwentnie stawiał za to na Piotra Gizę, jeden z najgorszych transferów Legii w ostatnich latach. Nie zawahał się wydać na niego kilkaset tysięcy euro i powtarzał, że "Piotrek nie wytrzymuje presji". W tym sezonie ofensywny pomocnik spędził na boisku 1034 minuty - gola nie strzelił, miał asystę, oddał siedem celnych strzałów. Nietrafionych transferów, na które Urban się godził, było więcej, np. Marcin Komorowski, Pancze Kumbew, Krzysztof Ostrowski.

Serb Miroslaw Radović słynie głównie z żałosnego wymuszania wolnych. Drugi skrzydłowy zdobył dotąd dwa gole i ma jedną asystę. Statystycznie najlepiej wypadł Iwański - trzy gole i siedem asyst w tym sezonie. Ale gdy 29-letni reprezentant Polski wykonuje stałe fragmenty, bramkarz Mucha marzy, żeby przeciwnicy nie wyprowadzili po nich szybkiej kontry. Szczytem był ostatni rzut rożny w Bytomiu - Iwański zagrał po ziemi do jednego z kolegów, ale tego wyprzedził obrońca Polonii i wyprowadził piłkę. Zagrożenia nie było żadnego.

W ubiegłym sezonie to Mucha ratował Legię w defensywie, a w ataku Takesure Chinyama, strzelając aż 19 goli. Tyle że zasługa Urbana w tym niewielka - reprezentant Zimbabwe do taktyki nigdy nie przywiązywał wagi. Grał po swojemu, nie zwracał uwagi na kolegów, ale Urbanowi zapewniał posadę, a kolegom alibi. W tym sezonie Chinyama jest kontuzjowany. Marcin Mięciel i Bartłomiej Grzelak strzelili po cztery gole i nie mieli żadnej asysty, Sebastian Szałachowski - trzy bramki i trzy podania kluczowe. Legia nie ma ani jednego piłkarza, dla którego warto przychodzić na mecze.

Urban w Legii

124 mecze

66 zwycięstw

27 remisów

21 porażek

Więcej o sytuacji w Legii - czytaj na Sport.pl »


Podziel się