- Mam większe szanse wygrać z Lechem Kaczyńskim i dlatego to mnie atakuje
PiS - stwierdził w Szczecinie
Radosław Sikorski. - Komorowski i Kaczyński są tej samej generacji. Ja jestem młodszy i bardziej inny od Lecha Kaczyńskiego. Czy to w debatach telewizyjnych, czy w kampanii mam ciekawszą ofertę dla Polski, dlatego miałbym większe szanse na zwycięstwo. Na miejscu PiS też wolałbym Komorowskiego - tłumaczył.
Zdaniem Sikorskiego Polska potrzebuje kogoś, kto zmieni stereotypy o naszym kraju: - Kogoś, kto przekona Europę, kto sprawi, że artykułom o nas, nawet tym pozytywnym, nie będzie towarzyszyć tradycyjna furmanka.
Rywal Bronisława Komorowskiego podkreślał, że Polska potrzebuje przełomu - symbolicznego i wizerunkowego, potrzebuje prezydenta, który "zmusi do przyjrzenia się naszemu krajowi od nowa". - Uważam, że ktoś, kto już jest znany na Zachodzie, z żoną Amerykanką, to byłoby coś, co byłoby wydarzeniem medialnym, politycznym, intelektualnym dla Europy - przekonywał. - Taki prezydent byłby częściej zapraszany niż obecny i częściej odwiedzany - dodał.
Sikorski jest jednym z dwóch kandydatów w trwających właśnie w Platformie Obywatelskiej prawyborach, które zakończą się 25 marca. Minister spraw zagranicznych sobotę i niedzielę zarezerwował na przekonywanie członków PO w Lubuskiem i Zachodniopomorskiem. W sobotę był w Szczecinku i Koszalinie, w niedzielę - w Gorzowie i Szczecinie.
Dziennikarzom wyjaśniał, że obowiązków służbowych nie zaniedbuje: - Kampanię prowadzę w weekendy, albo po godzinach pracy - zaznaczył.