Antysemickie hasła i swastyki odkryto na pomniku wczoraj rano. Czerwoną farbą wymalowano cały pomnik, pisząc "Jude raus", "Hitler good". Były też rysunki gwiazdy Dawida na szubienicy. Sprawą natychmiast zajęła się
policja a usunięciem napisów pracownicy Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie. - Będą pracowali tak długo, aż ślady barbarzyńskich działań zostaną usunięte - zapowiadał rzecznik ZIKiT Jacek Bartlewicz. Udało się. Rano po skandalicznym rasistowskim wybryku nie było już śladu. - Na początku nie było łatwo i wiele wskazywało na to, że napisy trzeba będzie zamalować. Nasi ludzie pracowali niemal całą noc. Użyli specjalnej substancji do usuwania graffiti i myjek podciśnieniowych - powiedział PAP Bartlewicz. Przed pomnikiem stanął
policyjny radiowóz. Funkcjonariusze pilnują, by nie doszło do kolejnej prowokacji.
Jest mi wstyd - Jest mi wstyd - stwierdził w rozmowie z reporterem
RMF FM Tadeusz Jakubowicz, przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie. - Przykro dożyć takiego dnia, kiedy się musi tego typu napisy oglądać. Przyjechała masa turystów z Ameryki i Izraela. () Chcę to ukryć przed nimi - powiedział RMF FM.
Marsz Pamięci odbywa się co roku w rocznicę likwidacji krakowskiego getta, które
Niemcy utworzyli w 1941 r. Mieszkało tam około 17 tys. osób. Podczas likwidacji getta w nocy z 13 na 14 marca 1943 roku na ulicach zginęło około tysiąca osób, a wszyscy mieszkańcy zdolni do pracy zostali przeniesieni do obozu w Płaszowie. W nocy z 13. na 14. marca 1943-go roku hitlerowcy zlikwidowali getto, a jego mieszkańców popędzili z ówczesnego Placu Zgody w Podgórzu do Płaszowa. Marsz Pamięci co roku idzie tą samą drogą. Dzieje więźniów Płaszowa stały się inspiracją do filmu Stevena Spilberga "Lista Schindlera".