- Jeśli chcesz robić coś, co nie jest zgodne z chińskim prawem i przepisami, nie jesteś przyjacielem, jesteś nieodpowiedzialny i będziesz musiał ponieść konsekwencje - powiedział minister.
Li dał tym samym sygnał, że nie jest możliwy kompromis w sporze między władzami w Pekinie a internetowym gigantem.
Google spiera się z chińskim reżimem w kwestii cenzury i ataków hakerskich na pocztę elektroniczną. Amerykanie twierdzą, że dokonane one zostały z Chin. W styczniu Google zagroził wycofaniem się z tego kraju.
- To, czy wycofają się, czy nie, zależy od nich. Lecz jeśli to zrobią, to chiński rynek internetu wciąż będzie się rozwijał - powiedział w piątek minister Li.
W środę dyrektor generalny internetowego giganta Eric Schmidt powiedział, że toczą się aktywne negocjacje z Pekinem, i że oczekuje rozwiązania sporu w niedalekiej przyszłości.
Chiny mają największy na świecie rynek internetowy - liczbę użytkowników sieci szacuje się na 384 miliony. Google posiada 35 proc. rynku wśród wyszukiwarek internetowych działających w Chinach, podczas gdy jego miejscowa konkurencja - Baidu Inc. - około 60 proc.
Chińscy użytkownicy Google'a, a nawet niektóre media państwowe ostrzegły, że utrata potężnego rywala może spowolnić rozwój przemysłu internetowego.