Marek: Nie mam sobie nic do zarzucenia, nic nie brałam

mar, PAP
2010-03-11 , aktualizacja: 11.03.2010 15:29
A A A Drukuj
Podejrzana o stosowanie dopingu podczas igrzysk olimpijskich w Vancouver polska biegaczka narciarska Kornelia Marek dotarła do Polski. Na podkrakowskim lotnisku w Balicach zapewniała, że wierzy w szczęśliwy finał sprawy.
Kornelia Marek i Sylwia Jaskowiec
Fot. Kuba Atys / AG
Kornelia Marek i Sylwia Jaskowiec
- Nie mam sobie nic do zarzucenia, wiem że wszystko się wyjaśni po zbadaniu próbki B. Mam nadzieję, że wynik będzie negatywny - powiedziała na lotnisku Marek.



Na pytanie czy w trakcie igrzysk olimpijskich coś ją zastanawiało, niepokoiło, odpowiedziała: - Nie wiem. Nie mogę nic więcej powiedzieć, jestem strasznie zmęczona, zapewniam jednak, że w Vancouver nie brałam nic.

Widać było, że cała sprawa narciarkę bardzo przybiła.

Próbka A Korneli Marek wzięta do badań w trakcie igrzysk olimpijskich wykazała wynik pozytywny. Polka miała stosować EPO. W Kanadzie Marek zajęła wraz z koleżankami szóste miejsce w sztafecie 4x5 km oraz niespodziewane 11. miejsce w biegu na 30 km.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się