Po ostatnim kongresie Prawa i Sprawiedliwości pojawiły się głosy, że mogłaby nawiązać się współpraca na poziomie parlamentarnym pomiędzy partią Jarosława Kaczyńskiego a partią Grzegorza Napieralskiego. Za takim rozwiązaniem otwarcie lobbuje m.in. Adam Hofman. - Traktuję to jako wprawkę seminaryjną z wydziału nauk społecznych, gdzie wraz ze studentami dyskutuje się o tym, co by było gdyby - ocenił w "Sygnałach Dnia" Włodzimierz Cimoszewicz.
Były szef MSZ w rządzie
SLD nie wyobraża sobie współpracy lewicy z
PiS m.in. ze względu na istotne różnice programowe. - Choć jest pewnych paradoksem, że skrajna prawica PiS jest bardziej lewacka w programach socjalno-ekonomicznych niż współczesna lewica polska - zauważa.
Zdaniem senatora, między obiema formacjami istnieje "nieprzekraczalna granica o wymiarze etycznym, moralnym". - PiS ponosi straszliwą moralną odpowiedzialność za to, co stało się w czasie swoich rządów, w tym za śmierć Barbary Blidy - tłumaczył swoją niechęć do PiS. Według Cimoszewicza, każdy polityk SLD przekraczając tę granicę byłby "świnią".
Przeciwko koalicji PiS -SLD wypowiedział się już m.in. prezes PiS
Jarosław Kaczyński.