Kornelia Marek na dopingu. Startowała w Vancouver

ga PAP
2010-03-10 , aktualizacja: 10.03.2010 21:00
A A A Drukuj
Wynik badania antydopingowego polskiej biegaczki narciarskiej Kornelii Marek podczas igrzysk w Vancouver dał wynik pozytywny. Test przeprowadzono po biegu sztafetowym 4x5 km, w którym Polki zajęły 6. miejsce. - To dla nas szok - mówi TOK FM szef PKOL. Liczy jeszcze, że kolejne badanie uniewinni narciarkę.
Kornelia Marek
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Kornelia Marek
Kornelia Marek i Sylwia Jaśkowiec
Fot. Kuba Atys / AG
Kornelia Marek i Sylwia Jaśkowiec
O poztywnym wyniku badania próbki A poinformował MKOl. Zawodniczka poprosiła o zbadanie próbki "B", a test odbędzie się 12 marca w olimpijskim laboratorium antydopingowym w Richmond. - Przy EPO, a taki doping wykryto w próbce A, nie ma mowy o pomyłce - mówi informator Sport.pl, specjalista od dopingu wśród sportowców. - To grupa środków dopingujących z najwyższej półki, kara będzie surowa. EPO, czyli erytropoetyna, hormon, który prowadzi do zwiększenia produkcji krwinek czerwonych przez szpik kostny, stosowany jest w sportach wytrzymałościowych. Od lat jest zmorą kolarstwa, o jego stosowanie podejrzewa się nawet legendę tego sportu Lance'a Armstronga.

MKOL: Wiedzieliśmy od przedwczoraj. To dla nas szok

- To łyżka dziegciu w beczce miodu w tej euforii w Vancouver - skomentował dla TOK FM szef MKOL Piotr Nurowski. Dowiedzieliśmy się o tym przedwczoraj. Nie udzieliliśmy tej informacji mediom, bo chcieliśmy najpierw poinformować o tym zawodniczkę, że miała tę wpadkę antydopingową. (...) To dla nas szok. Jest mi niezwykle przykro - mówił Nurowski. Szef PKOL podkreślał, że doping w sporcie to niemal przestępstwo. Pozostaje liczyć, że doszło do pomyłki w badaniach pierwszej próbki. - Ale na razie Kornelia jest negatywną bohaterką tych igrzysk - mówił TOK FM Nurowski. Poinformował też, że badania innych zawodniczek nie przyniosły niespodzianek.

Była jedenasta

Najlepszym osiągnięciem indywidualnym Marek było 11. miejsce w biegu na 30 km techniką klasyczną. Dobrze spisała się również w sprincie drużynowym, w którym wspólnie z Sylwią Jaśkowiec zajęły dziewiąte miejsce.

Wykreślona z rodziny. Ręce opadają

Jeśli kolejne badanie potwierdzi dopingowe wspomaganie polskiej biegaczki to jej kariera jest bardzo poważnie zagrożona. Czeka ją minimum dwa lata dyskwalifikacji. Przepadają stypendia, zostanie wykreślona z kadry narodowej - Tak naprawdę to wykreślenie z rodziny olimpijskiej. Doping to jest zbrodnia, największe przestępstwo. I dlatego to tępimy. Jak coś takiego się zdarza to ręce opadają. Chce się płakać - mówił TOK FM zrezygnowany Piotr Nurowski.

Dyskwalifikacja całej sztafety

Pozytywny wynik oznacza, że sztafeta w składzie Marek, Justyna Kowalczyk, Paulina Maciuszek i Jaśkowiec, zostanie zdyskwalifikowana. - Jeśli potwierdzi się doping jednej zawodniczki, to nie znaczy, że i pozostałe są winne. Na pewno warto walczyć o wsparcie dla tych dziewczyn, o stypendium, bo to bardzo rozwojowe zawodniczki - podkreślił Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner.

Polka załamana

- Rozmawiałem z Kornelią. Jest rozbita psychicznie. Absolutnie wykluczyła, by wzięła coś na własną rękę. Po jej zachowaniu widzę, że na 99 procent nie kłamie. Nie umiem się do tego odnieść, odnaleźć się w tej sytuacji. Czekamy na próbkę B. To ostatnia deska ratunku, ale jej wyniki rzadko są inne niż próbki A - powiedział sport.pl trener narciarki Wiesław Cempa. Marek została wycofana z zawodów Pucharu Świata w norweskim Drammen, które odbędą się w czwartek.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się