Wiceszef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg powiedział PAP, że postawiony w ostatnich dniach zarzut dla Z. dotyczy przestępstwa trwałego uchylenia się od służby wojskowej przez opuszczenie jednostki lub wyznaczonego miejsca przebywania, lub pozostawania w takim celu poza nimi - za co grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Zarazem Szeląg dodał, że wobec niemożności jego przesłuchania, śledztwo w sprawie Z. zostanie w najbliższych dniach zawieszone.
W maju o zaginięciu doświadczonego szyfranta wojskowego, który znał wiele tajemnic zarówno wojskowych, wywiadowczych, jak i NATO-wskich, poinformował "Dziennik". Sprawą już wówczas zajmowała się
policja, prokuratura, żandarmeria wojskowa, służby Kontrwywiadu i Wywiadu Wojskowego i inne służby, bo chorąży zaginął w połowie kwietnia. Jego zaginięciem zajmowała się też sejmowa komisja ds. służb specjalnych.
Prokuratura wszczęła wówczas śledztwo w sprawie podejrzenia dezercji szyfranta Służby Wywiadu Wojskowego Stefana Z. 52-letni wojskowy wyszedł z domu na warszawskim Gocławiu drugiego dnia Świąt Wielkanocnych. Jego zaginięcie zgłosiła żona. Według mediów, najbardziej prawdopodobne są dwie wersje zaginięcia chorążego. Pierwsza zakłada, że popełnił samobójstwo lub zginął przypadkowo. Według drugiej, od dawna współpracował z obcym wywiadem i został wywieziony z kraju.
Oficjalnie teza, że zdradził była oceniana jako "najmniej prawdopodobna". Podejrzewano "zwykłe", kryminalne zaginięcie; możliwy
wypadek, lub zabójstwo.
Nie wiadomo jeszcze jakie nowe informacje pozwoliły wojskowej prokuraturze na postawienie zarzutu.