Minister Kwiatkowski nie chciał wprost powiedzieć, czy uważa decyzję senatorów za
skandal. - Nieuchylenie immunitetu skutkuje oczywiście tym, że to śledztwo musi być umorzone. Za to, podkreślam, od strony formalnej może być podjęte na nowo w momencie, kiedy ustąpią okoliczności, które miały miejsce teraz, czyli w momencie, kiedy senator Krzysztof Piesiewicz nie będzie miał już immunitetu - tłumaczył w
RMF FM.
W niedawnym wywiadzie dla dziennika "Rzeczpospolita" i telewizji
Polsat News, prokurator Józef Gacek - prowadzący sprawę Piesiewicza - mówił, że ekspertyzy (dotyczące treści nagrań szantażystów) wykonane na potrzeby śledztwa jasno wskazują, że senator brał narkotyki.
Kwiatkowski przyznał, że o tych nowych opiniach wiedzą parlamentarzyści. - Jeżeli będą chcieli się z nimi zapoznać i wyciągać z niech określone wnioski, to oczywiście jest to możliwe - tłumaczył. A pan uważa, że Piesiewicz brał narkotyki? - pytał Konrad Piasecki. - Nie chciałbym takich rzeczy rozstrzygać, bo nie jestem do tego uprawniony - dodał.
Jego zdaniem, decyzja senatorów z 3 lutego, by nie uchylać Piesiewiczowi immunitetu jest "zła". Dochodzenie narkotykowe wobec Piesiewicza z powodu utrzymania mu immunitetu ma zostać automatycznie umorzone. Sprawa szantażowania senatora kompromitującymi go zdjęciami i filmami toczy się w odrębnym postępowaniu.