Byłem śledzony. I dziś wiem, że szukano na mnie haków - mówił były wiceminister obrony w rządzie AWS Romuald Szeremietiew w wywiadzie dla dziennika "Polska The Times". Mówił o "nasłaniu" na niego
WSI.
Czytaj więcej>> - Widać, że pan Romuald Szeremietiew włączył się w kampanię zwalczania kandydata Platformy Obywatelskiej. Zaatakował jednocześnie mnie i Radka Sikorskiego. Jest to ewidentny atak przedwyborczy - powiedział Komorowski w
TVN24.
Szeremietiew w wywiadzie mówił także o tym, jakie haki przeciwnicy polityczni mogą mieć na Radka Sikorskiego.
"Sprawa była znana" Jak Komorowski wyjaśnia oskarżenia Szeremietiewa? - Sprawa była znana, wielokrotnie opisywana. Pan Szeremitiew już wcześniej mówił, ze ma pretensje. Teraz atakuje politycznie - powiedział Komorowski.
- Przypomnę, że za moich czasów ministerialnych sprawa dotyczyła asystenta pana Szeremietiewa, Zbigniewa Farmusa. Farmus uciekł zagranicę, został złapany,
skazany na 2,5 roku więzienia (za ujawnienie tajnych informacji - przyp. red).
Proces? "Nie wypada się wdawać w awantury" Pytany o stwierdzenie Szeremietiewa, jakoby Komorowski "nasłał" na niego WSI, wyjaśniał: - Normalną rzeczą przy organizowaniu wielkich, wielomilionowych przetargów jest to, że kontrwywiad to osłania i poddaje szczególnej kontroli ludzi, którzy te przetargi organizują. Organizowali je i pan Szeremietiew i pan Farmus. Jeśli kontrwywiad dostrzeże jakieś podejrzane zachowania, występuje do ministra z wnioskiem o kontrolę.
- To nie jest tak, że minister wysyła komuś przeciwko komuś - powiedział Komorowski.
Zapewnił jednak, że nie wytoczy w tej sprawie procesu. - Kandydatowi na kandydata prezydenckiego nie wypada wdawać się w takie awantury - powiedział.