Adam Leszkiewicz zeznawał przed sejmową komisją do spraw afery hazardowej. To jemu Marcin Rosół rekomendował Magdalenę Sobiesiak do zarządu Totalizatora. Rosół wysłał do Leszkiewicza e-mail, w którym napisał, że Sobiesiakówna jest rekomendowana przez Ministerstwo Sportu. W załączniku przesłał
CV Magdaleny Sobiesiak. Leszkiewicz powiedział, że ze zdziwieniem przyjął przesłanie mu życiorysu Magdaleny Sobiesiak. Podkreślił, że mail szefa gabinetu politycznego ministra sportu potraktował jako pomyłkę i niezrozumienie procedur. Dodał, że przesłanie mu CV córki biznesmena z branży hazardowej nie miało większego sensu, gdyż członka zarządu wybierała w konkursie rada nadzorcza. Leszkiewicz powiedział, że o wysłanym mailu poinformował jedynie swojego przełożonego - ministra Aleksandra Grada, nic dalej nie robiąc z tą sprawą ani też nie przesyłając dokumentów Sobiesiakówny dalej. Adam Leszkiewicz zeznał też przed komisją, że nie zajmował się w sposób formalny projektami nowelizacji ustawy hazardowej. - Byłem biernym świadkiem tych tematów uczestnicząc w posiedzeniach komitetu stałego - powiedział.
"Potraktowałem to spotkanie jak zawracanie głowy" Mówiąc o kontaktach z Marcinem Rosołem podkreślał, że miały one charakter wyłącznie służbowy. Pytany o spotkanie 25 sierpnia powiedział, że było ono krótkie i w jego odczuciu pozbawione sensu. - Potraktowałem to spotkanie jak zawracanie głowy - powiedział. Wyjaśnił, że Marcin Rosół poinformował go wtedy, że Sobiesiakówna zrezygnowała z kandydowania do Rady Nadzorczej Totalizatora. Dodał, że uznał tę informację za bezsensowną, gdyż to nie on zajmował się kandydatami. - Co ja zrobię, że ona się wycofuje? Ani nie do mnie, ani nie w tym czasie i tak dalej - powiedział Leszkiewicz.
- Po tej rozmowie nie podjąłem żadnej czynności, 26 sierpnia otrzymałem informację o zakończeniu procedury konkursowej z adnotacją, że jedna osoba nie przyszła, pozostałe zostały przesłuchane i została wybrana jedna osoba - dodał.
Dodał, że kwestia wycofania się Magdaleny Sobiesiak z konkursu na członka zarządu TS była jednym z dwóch tematów, które tego dnia poruszył z nim Rosół. Druga sprawa dotyczyła zamiany działek w Zakopanem pomiędzy spółką Tatry Polskie a Centralnym Ośrodkiem Sportu. Podkreślił, że żadna z tych spraw już bezpośrednio go nie dotyczyła Wcześniej komisja śledcza przesłuchała byłego wiceministra skarbu w rządzie Donalda Tuska, Michała Chyczewskiego. Chyczewski w ramach swoich obowiązków służbowych nadzorował Totalizator Sportowy. W trakcie przesłuchania zapewniał, że nie ulegał żadnym naciskom z zewnątrz, a w zakresie obsadzania stanowisk w radzie nadzorczej Totalizatora panowała przejrzystość.
Nieprawidłowości w Totalizatorze? "Fantasmagorie" Były wiceminister mówił też o tym, że doniesienia byłego działacza sportowego Marka Przybyłowicza w prasie o nieprawidłowościach w Totalizatorze Sportowym to w przeważającej większości "fantasmagorie". Chyczewski dodał, że wiedział, iż Przybyłowicz pisze też donosy na niego. Wcześniej Marcin Rosół zeznając przed komisją wskazał Przybyłowicza jako na autora donosów w "sprawie kolesiostwa" w Totalizatorze Sportowym.
Podczas jednego z poprzednich przesłuchań córka biznesmena z branży hazardowej Magdalena Sobiesiak zeznała przed komisją, że po spotkaniu w restauracji "Pędzący Królik" w Warszawie zrezygnowała z ubiegania się o posadę, gdyż Marcin Rosół mówił jej o donosach pisanych przez Marka Przybyłowicza o nieprawidłowościach w Totalizatorze Sportowym. Natomiast były szef CBA
Mariusz Kamiński sugeruje, że to właśnie podczas spotkania w restauracji były dyrektor gabinetu politycznego ministra sportu ostrzegł córkę biznesmena o akcji CBA.
Najgorętsze momenty komisji hazardowej. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć: