O tym, że premii za luty nie będzie, pracownicy telewizji publicznej dowiedzieli się z lakonicznego komunikatu wewnętrznego, że po analizie sytuacji ekonomicznej spółki zarząd "podjął decyzję o czasowym zawieszeniu premii motywacyjnej".
Premie dostawało ponad 2 tys. osób, czyli więcej niż połowa zatrudnionych. Reszta pracowników ma niskie pensje stałe, ale dostają honoraria, np. za pracę przy realizacji programów. Teraz ci, którzy dostawali premie, zależnie od tego, jaką mają podstawową pensję, z dnia na dzień tracą od ok. 1 tys. zł do kilku tys. zł. I to zgodnie z regulaminem, bo ten stanowi, że decyzję o uruchomieniu funduszu premiowego co miesiąc podejmuje zarząd
TVP. - No i tym razem zarząd uruchomił fundusz w wysokości zero złotych - mówi "Presserwisowi" anonimowo jeden z pracowników telewizji.
Wiadomość o obcięciu premii przyjęto na Woronicza ze wzburzeniem i zaskoczeniem, mimo że jeszcze w grudniu ub.r. nieoficjalnie mówiono, że może do tego dojść.
Rzecznik prasowy TVP Stanisław Wojtera nie zdradza, ile firma zyska dzięki niewypłaceniu premii ani na jak długo ją zawieszono. - TVP szuka wszędzie oszczędności - kwituje.