- Narobiłem kłopotu i koniec - tak Palikot skomentował swoje ataki na Radosława Sikorskiego. Nie żałuje jednak tego, co powiedział i napisał na swoim blogu, ale skutków, jakie może to przynieść. Specjalna komisja wewnątrzpartyjna ma zdecydować o karze dla niego. Ale to nie najgorsze, co, według niego, może się zdarzyć.
- Bronisław Komorowski mówił, że jeśli wyrzucą mnie z partii, gotów jest zrezygnować z prawyborów - takie ultimatum miał, według Palikota, postawić marszałek Sejmu na spotkaniu z Donaldem Tuskiem. Bardzo go to ponoć zawstydziło. - Czy może zrobić coś gorszego mojemu przyjacielowi? Nie! - mówił
Dlatego też już, jak zapewnił, nie będzie mieszał się w kampanię prawyborczą - Uświadomiłem sobie, w jakiej trudnej sytuacji go postawiłem. Nie będę komentował prawyborów - mówił.
Przykładem tego może być enigmatyczny wpis na jego blogu. Zamiast komentarza
napisał: - Gdyby nie to, co się dzieje, nasze świnie nigdy nie poznałyby smaku pomarańczy.
Nieprawda? Grzegorz Schetyna nie wierzy, żeby ze względu na Palikota Komorowski wycofał się z wyborów. - Nie słyszałem takiego zdania. Nie sądzę, żeby była to prawdziwa informacja - mówi.