>>
Gustaw, kot z nadwagą... Holly Machine miała stanąć w hali kasowej warszawskiego Dworca Centralnego w zeszłym miesiącu, ale kolej w ostatniej chwili cofnęła zezwolenie. Urzędnicy przestraszyli się wybuchu skandalu wokół instalacji. Co stracili pasażerowie?
Z Holly Machine kontaktujemy się za pomocą dotykowego ekranu. Menu jest dostępne w 4 językach: polskim, angielskim, niemieckim i francuskim. Możemy zamówić intencję mszalną, wyspowiadać się lub zwierzyć się z trapiącego nas problemu. Na końcu otrzymujemy paragon potwierdzający religijną transakcję, który zawiera także fragmenty ewangelii.
Wada urządzenia jest taka, że elektroniczny spowiednik nie jest w żaden sposób połączony z biurem parafialnym czy kościołem. Jest wyłącznie wytworem artystki.
Obaw kolei na szczęście nie podzielił ksiądz spod Płocka. Znajomy artystki podczas mszy 14 lutego zamierza przedstawić maszynę swoim parafianom. Holly Machine stanie przed tamtejszym kościołem na jedną dobę, po czym wróci do warszawskiej Galerii Studio, gdzie będzie można z niej korzystać od 22 marca.
Zrelaksuj się albo płacz Marcin Lewandowicz: Skąd wziął się pomysł zbudowania Holly Machine? Kamila Szejnoch: - W Holandii widziałam kościoły, w których ludzie urządzili dyskoteki. Kiedy zamyka się bank, nadal możemy korzystać z jego usług, bo obok stoi bankomat. Na podobnej zasadzie chciałam stworzyć urządzenie, by moje życie wewnętrzne stało się prostsze i bardziej ekonomiczne. Istnieje już możliwość spowiedzi online. Co prawda kościół tego nie akceptuje, ale mi także nie chodziło o udzielanie sakramentów. Moje urządzenie to maszyna zwierzeń, pośrednia forma, która pomaga ludziom.
Maszyna miała prowokować, wywołać burzę? - W żadnym przypadku. Jestem wychowana w kulturze katolickiej. Lubię ją, ma wiele namacalnych form: obrazy, figury. Moja maszyna to ich elektroniczna wersja. To rytuał sprowadzony do minimum, karykatura życia zmechanizowanego. Szybka i mechaniczna obsługa naszego życia duchownego, może być traktowana z przymrużeniem oka. Intencje można traktować poważnie lub nie. To jak w każdym przypadku zależy od odbiorcy. Jedno drugiego nie wyklucza.
O co ostatnio zapytałaś maszynę? - Opisałam problemy z PKP. Na czarno-białym paragonie pod z obrazem ze Święta Rodziną z XV-wiecznej piety, dostałam odpowiedź: zrelaksuj się albo płacz. Na dole data, godzina i ogólny podpis - trzymamy kciuki, zapraszamy ponownie. Jeśli wejdziemy w menu Grzechy, na paragonie jako pokutę dostaniemy przeczytanie fragmentu Ewangelii. Automat co prawda losowo wybiera odpowiedzi, ale na pewno nie atakuje Kościoła.
Nad czym teraz pracujesz? - To będzie akcja Tęczowy Dym z Komina na terenie Fabryki Trzciny w Warszawie. Kiedy był tam fabryka, z jej komina wydobywał się szary dym. Teraz kompleks przerodził się w centrum kultury i odbywa się produkcja artystyczna. Będzie to można zobaczyć w kwietniu albo w maju. Nie ustaliliśmy jeszcze dokładnej daty.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl