Komorowski atakuje: Ktoś był w PiS-ie, kogoś w nim nie było

prot, zsz, Mikołaj Tocki, PAP
03.03.2010 , aktualizacja: 03.03.2010 11:46
A A A Drukuj
Radosław Sikorski i Bronisław Komorowski Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta Radosław Sikorski i Bronisław Komorowski
Bronisław Komorowski broni Janusza Palikota za jego kontrowersyjny wpis o Radosławie Sikorskim. - Ktoś był w PiS-ie, kogoś w nim nie było. Nie warto tego ukrywać - mówił dziś na briefingu prasowym w Sejmie. Grzegorz Schetyna zapowiada z kolei ukarania Palikota za łamanie "świętej zasady, że w PO nikt nie jest przeciwko sobie".


Bronisław Komorowski na briefingu prasowym w Sejmie bronił Janusza Palikota. - Janusz Palikot wielokrotnie używał bardzo ostrych słów. W innych sytuacjach to nie pociągało za sobą dalej idących struktur poza chęcią uzyskania pewnych przeprosin - mówił.

Poruszył tym samym kwestie ataków na Janusza Palikota, który na blogu wypominał Radosławowi Sikorskiemu, że był w rządzie PiS-u. - Był dwa lata w rządzie PiS-, LPR- i Samoobrony i tam się bardzo dobrze czuł! Jest tak dlatego, że w sensie ideowym - pomijając patologiczne wynaturzenia spowodowane przez osobowość Kaczyńskich - Sikorski jest z tego świata - pisał.

Sławomir Nitras, który popiera Sikorskiego, złożył skargę do wewnętrznej komisji wyborczej. Palikotowi za negatywną kampanię grozi nawet wyrzucenie z partii. Decyzja powinna zapaść dziś wieczorem.

Komorowski pośrednio przyłączył się to zarzutów Palikota. - Są różne przeszłości historyczne ostatnich lat. Nie warto ich ukrywać. Ktoś był za POPiS-em, ktoś był przeciw. Ktoś był w PiS-ie, kogoś w nim nie było - mówił.

Radosław Sikorski nigdy oficjalnie nie należał do PiS-u. W 2005 roku został senatorem z list tej partii, a następnie ministrem obrony w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego.



Palikot złamał dżentelmeńską umowę?

Szef klubu PO Grzegorz Schetyna uważa, że Janusz Palikot, atakując ministra spraw zagranicznych i kandydata w prawyborach PO Radosława Sikorskiego, złamał dżentelmeńską zasadę i powinien ponieść tego konsekwencje.

- Palikot złamał zasadę i to w sposób bardzo twardy i niepotrzebny. Kompletnie dla mnie niezrozumiały, ponieważ ustaliliśmy, że te prawybory muszą być przede wszystkim pokazaniem klasy - podkreślił w Radiu Zet Schetyna. Zaznaczył, że relacje między kandydatami i osobami je popierającymi muszą być "przezroczyste" i budzić pozytywne emocje.

- Powiedzieliśmy sobie w zarządzie wprost, że jeśli ktoś złamie zasady dżentelmeńskiej rywalizacji w prawyborach, będzie surowo ukarany i to jest przypadek Palikota - mówił Schetyna. Dodał, że wśród kar za takie zachowanie jest nawet wyrzucenie z partii.

W ocenie Schetyny, Palikot złamał zasadę świętą, czyli taką, że w PO nikt nie jest przeciwko sobie. - Chcieliśmy pokazać, że polska polityka może być też czymś pozytywnym - zaznaczył. Dodał jednak, że nie chce, by Palikot został wyrzucony z partii. - Jaka to będzie kara, to już zależy od propozycji Hanny Gronkiewicz-Waltz i komisji wyborczej - mówił.

Kandydata Platformy na fotel prezydenta poznamy 27 marca. Ponad 45 tys. członków PO zdecyduje, czy zostanie nim Radosław Sikorski, czy Bronisław Komorowski.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się