Sąd dla uczniów, bo mówili o nauczycielce k...

Anna Malinowska, piet
2010-03-02 , aktualizacja: 03.03.2010 09:42
A A A Drukuj
15-letni gimnazjaliści demolowali klasy i obrzucali wyzwiskami nauczycielki. We wtorek przed katowickim sądem rejonowym rozpoczęło się postępowanie w ich sprawie.

Przeczytaj: Uczniowie zastraszali nauczycieli. Odpowiedzą w sądzie



Uczniowie drugiej klasy katowickich Gimnazjów nr 4 i 8 najpierw na lekcjach opowiadali dowcipy, głośno się śmiali i nie reagowali, kiedy nauczycielki próbowały ich uspokoić. Potem obrzucali je papierkami i kredą, przewracali im biurka i demolowali wyposażenie klas. - Czuli się tak bezkarni, że kiedy nauczycielki apelowały o spokój, wołali do innych uczniów: "czego ta ku... od nas chce?" - mówi jeden z oficerów katowickiej policji.

W Gimnazjum nr 8 sytuacja do tego stopnia wymknęła się spod kontroli, że 15-latkowie zaczęli przynosić do szkoły petardy i detonować je na przerwach. Podpalali lont i rzucali je w grupki uczniów. Raz taka zabawa o mały włos nie zakończyła się tragedią, bo jeden z ładunków eksplodował na plecach kilkunastoletniej dziewczynki, na której zapaliła się bluzka. Uczennica została poparzona i na trzy dni straciła słuch.

Pod koniec zeszłego roku nauczyciele obu gimnazjów uznali, że miarka się przebrała i nie są już w stanie przywrócić porządku na lekcjach. O ekscesach uczniów zawiadomili więc policję. - Przekleństwa i brak jakiejkolwiek reakcji na nasze uwagi. Próby rozmów z rodzicami tych uczniów nie przynosiły żadnych skutków, a trzeba podkreślić, że większość z nich pochodzi z tzw. normalnych domów. Ponieważ wyczerpaliśmy możliwości upomnień i kar, o całej sprawie powiadomiliśmy policję - mówi Lucyna Ślęczka, dyrektorka Gimnazjum nr 8.

Ostatecznie 17 gimnazjalistom z obu szkół przedstawiono aż 160 zarzutów dotyczących znieważenia. Wczoraj przed katowickim sądem rejonowym rozpoczęło się postępowanie w ich sprawie (nieletni nie mogą być w takim przypadku przesłuchiwani w prokuraturze).

- Mój syn niczego nie zrobił! Raz na lekcji jadł kanapkę - mówiła dziennikarzom na sądowym korytarzu matka jednego gimnazjalisty. Chłopak przed sądem przyznał, że krzyczał i rzucał kredą w czasie lekcji.

- Sąd podzielił uczniów na dwie grupy. Wczoraj wyjaśnienia składała pierwsza. Z dziewięciu wezwanych jeden się nie stawił - mówi Krzysztof Zawała, rzecznik katowickiego sądu okręgowego.

Z naszych informacji wynika, że złożone wczoraj przez uczniów zeznania pokrywały się z tym, co wcześniej ustaliła policja. - Sytuacja w szkole w końcu się unormowała. Nagle okazało się, że rodzice tych uczniów zaczęli z nami współpracować. Szkoda, że gimnazjaliści nie odpowiadali przed sądem od razu. W przypadku młodych ludzi tylko natychmiastowa kara odnosi najlepszy skutek. Cieszę się, że daliśmy sygnał, że szkoła to nie miejsce, w którym można robić wszystko, co się komu podoba - komentuje Ślęczka.

Zgodnie z prawem gimnazjalistom grozi upomnienie, objęcie dozorem kuratora lub skierowanie do placówki wychowawczej.

Podziel się