Prokom robi furorę w Eurolidze (odpowiednik piłkarskiej Ligi Mistrzów) i już w środę zapewni sobie historyczny awans do ćwierćfinału, jeśli:
1. Wygra w Kownie z Żalgirisem.
2. Przegra mniej niż 24 punktami, a w drugim meczu grupy G Unicaja Malaga przegra u siebie z CSKA Moskwa.
Awans jest więc na wyciągniecie ręki. Prokom może jeszcze powalczyć nawet o pierwsze miejsce w grupie, co da teoretycznie łatwiejszego rywala w ćwierćfinale i przewagę własnego parkietu w fazie play-off. Aby być pierwszym, w dwóch ostatnich kolejkach zespół z Gdyni musi jednak wygrać o jeden mecz więcej niż CSKA, które jest lepsze w bezpośrednich spotkaniach z mistrzem Polski.
Mecz Żalgirisu z Prokomem będzie też rywalizacją litewskich trenerów - Tomasa Pacesasa (Prokom) i Dariusa Maskoliunasa, którzy są byłymi graczami mistrzów Polski - jednymi z najważniejszych w historii klubu.
Żalgiris też ma jeszcze szanse na awans, ale żeby zachować je do ostatniej kolejki musiałby dziś wygrać różnicą większą niż 24 pkt. - Nawet o tym nie rozmawiamy. Bo co mam powiedzieć swoim koszykarzom? Idźcie i wygrajcie z nimi 25 punktami? Przecież nie gramy z III ligą, tylko z czołową drużyną w Europie - mówi Maskoliunas.