O książce Artura Domosławskiego "Kapuściński non-fiction" było głośno zanim jeszcze się ukazała. Jej publikację chciała zablokować wdowa po Ryszardzie Kapuścińskim. Złożyła w sądzie pozew dotyczący ochrony dóbr osobistych i naruszenia praw autorskich. Bo książka nie jest pochwalną opowieścią ucznia o swoim mistrzu - Domosławski zarzuca Kapuścińskiemu liczne konfabulacje i naginanie faktów, przytacza jego romanse i tropi wątek jego współpracy z SB. Publikacja wzbudziła powszechną dyskusję o tym, co wolno reporterowi i co wolno biografowi, który uważa się za przyjaciela bohatera swojej książki. Ale sąd pozew oddalił. Biografia ukazała się nakładem wydawnictwa Świat Książki, wcześniej z jej publikacji zrezygnował krakowski Znak, na którego zamówienie była pisana. Jak twierdzi szef Znaku Jerzy Ilg, Domosławski nie tylko nie poinformował Alicji Kapuścińskiej, że pisze biografię jej męża, lecz także zastrzegł, że wydawnictwo też nie powinno tego ujawniać. Z wydania książki zrezygnowały również zagraniczne wydawnictwa, w których ukazywały się dzieła Kapuścińskiego.
Czy książka Artura Domosławskiego to biografia?
- Tak. Jak najbardziej. Panoramiczna, wielowątkowa opowieść o życiu
Dobrze się ją pani czytało?
- Niestety tak. Przekleństwem tej książki jest to, że się ją dobrze czyta.
I żadnych uwag warsztatowych?
- Za długa. Bez szkody dałoby się wyciąć jakieś 100 stron.
A mnie przeszkadzał ton narracji - oceniająco-analityczny. O tym, kim był Ryszard Kapuściński, wiedzą wszyscy, kim jest Artur Domosławski, wielu dowiedziało się przed tygodniem.
- Ton i dla mnie jest nie do przyjęcia. Władczy, wszechwiedzący, objawiający światu prawdę jedyną, podsuwający tropy lustracyjnego myślenia. Pytam samą siebie: po co Domosławski napisał tę książkę? Nie kupuję odpowiedzi, że czytelnikom należy się portret mistrza w wielu wymiarach. Że trzy lata po jego odejściu potrzebna jest nam ogólnodostępna i "oficjalna" weryfikacja jego losu. Kto jedzie w podróż śladami mistrza, by udowodnić, że tamten oszukiwał czytelnika? Dlaczego każdy ruch bohatera tej biografii podlega krytycznemu i demaskatorskiemu komentarzowi? Wszystkie wątpliwości rozstrzygane są na niekorzyść mistrza. Dlaczego?
Czy ta biografia dyskwalifikuje Kapuścińskiego jako pisarza?
- Obrazy śmierci słoni, walki z wężem, przeźroczystości lepkiego afrykańskiego powietrza zostaną z czytelnikami, nawet jeśli jakikolwiek komentarz będzie próbował zmiażdżyć ich wiarygodność. Wiem, że są tacy, którzy wykupują z księgarń książki Ryśka, żeby zrównoważyć sprzedaż Domosławskiego. Muszę się natomiast zastanowić, jak ostrożniej przedstawiać go studentom dziennikarstwa jako wzór do naśladowania.
Uczę, że reportaż polega na relacjonowaniu faktów. Ręką, okiem i uchem tego, który patrzy, ale z niewielkim błędem tak zwanej obiektywnej zgodności z prawdą. Nikt nigdy nie wejdzie w buty Kapuścińskiego, nie zobaczy tego, co on widział, nie przeżyje podobnych emocji. Próba konfrontacji wydaje mi się z góry skazana za niepowodzenie. A upieranie się przy swojej, nowej, uzyskanej po latach wizji jest pychą, której nie umiem usprawiedliwić.
Ale ja w sumie nie wiem, o co tyle szumu. Przecież mówiła nam pani na zajęciach, że to, co pisze Kapuściński, to reportaż literacki.
- I to prawda. Uczyłam was, że reportaż literacki podnosi rzeczywistość do rangi literatury. Ta książka wzięła sobie za cel udowodnienie, że Ryszard Kapuściński mijał się z prawdą. Jako reporter i jako mężczyzna, jako człowiek.
Boli to, że Kapuściński mijał się z prawdą, czy że Domosławski to udowadnia?
- Boli myśl, że to był cel tej książki. Zdemaskowanie mistrza. Niewiele w niej widzę prób usprawiedliwień. Kapuściński pozostał do końca postacią tajemniczą. Dlaczego nie uszanować tej decyzji? Tak siebie wymyślił, tak chciał trwać. Czy jest rolą ucznia demaskowanie mistrza? W imię czego?
A gdyby to pani pisała biografię Kapuścińskiego? Co by pani zrobiła, trafiając na takie informacje?
- Zastanowiłabym się, czy po napisaniu bestsellerowej książki mogłabym ciągle patrzeć w lustro. To pozostaje dla mnie stale najważniejszym wyznacznikiem. Ja wycofałabym się z pisania tej biografii. Chcę być uczciwa, jest wiele fragmentów książki Domosławskiego celnie opowiadających o konieczności wejścia w partyjne układy, opisujących kontekst życia owładniętego pasją. Ale przyjaciel to dla mnie ktoś, kogo chronię, cokolwiek by zrobił. Domosławski wymierza wiele brutalnych ciosów, nie licząc się z uczuciami żyjących. Jako biograf uważam za haniebne i niepotrzebne grzebanie w sercu, głowie i spodniach Kapuścińskiego.
Kapuściński nie opisywał kobiet, jego biograf zastanawiał się, dlaczego.
- Tak zadecydował. Czy istnieje obowiązek zwierzeń na ten temat? Czy erotyka autora "Cesarza" i "Imperium" ma wpływ (i jeśli tak, to jaki) na wartość literacką, czytelniczą tych publikacji? Czy to ważne, kogo kochał i czy przepisowo? Czemu służy przedstawienie wdowie trzy lata po śmieci jej męża efemerycznych wypowiedzi jej anonimowej konkurentki?
A co ze współpracą z SB? - To była cena, jaką zapłacił za swoje pisarstwo. Chciał pracować. Trzeba znać trudny kontekst, próbować rozumieć sposób funkcjonowania w Polsce lat 50. i 60. Kapuściński nie umiał pozbawić się pasji. Nie nam to oceniać. Nawet Domosławski wydaje się rozumieć, że nikogo nie skrzywdził.
Pani też napisała taką trudną biografię - w "Rodzinnej historii lęku" mówi pani o wielu dramatach swoich bliskich, opisuje życie rodziców, oboje żyją. Nie protestowali?- Protestowali. Ale dałam im możliwość sprzeciwu. Każde z nich przeczytało książkę przed publikacją. Nie było to łatwe. Ale nie wyobrażałam sobie innej drogi. Rozprawiałam się z moim dzieciństwem, pochodzeniem, bolesną przeszłością. Rodzice byli tego świadkami, współuczestnikami. Nie sądzę, by Domosławski dokonał podobnego rachunku strat i krzywd.
Domosławski zataił przed wdową zamiar napisania biografii - Ja nie umiałabym z tym żyć. Ale to indywidualne. Wierzę, że Alicja wie, z kim dzieliła pół wieku życia. W imię tego dzisiaj protestuje.
Jak pani myśli, co zrobiłby Kapuściński, gdyby zobaczył tę książkę?- Zwątpiłby w dobro, w które chyba do końca wierzył. Boy-Żeleński mówił, że biografię pisze zawsze Judasz. Nie chciałabym odnaleźć jego rysów w twarzy mojego ucznia i przyjaciela.
*Agata Tuszyńska - autorka biografii Isaacka Baschevisa Singera, Ireny Krzywickiej, Marii Wisnowskiej, w druku jest ksiażka o Wierze Gran, śpiewaczce warszawskiego getta. Uczy reportażu literackiego na uniwersytetach w Warszawie i Krakowie
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl